Polscy siatkarze szli jak burza przez mistrzostwa Europy juniorów, pokonując po drodze wszystkie przeszkody. W półfinale zadanie miało być jeszcze trudniejsze niż potyczki z Niemcami czy Francuzami. gdyż rywalem byli Rosjanie. Ostatnie bezpośrednie starcia w tej kategorii wiekowej nie były udane dla biało-czerwonych - 4 porażki z rzędu - więc "Sborna" mogła liczyć przynajmniej na wiarę w statystykę.

Polacy rozpoczęli mecz w składzie:

Kwolek, Kochanowski, Kozub, Ziobrowski, Huber, Fornal i Masłowski na pozycji libero.

Od pierwszej akcji biało-czerwoni tylko potwierdzali, dlaczego byli wymieniani jako jeden z głównych kandydatów do złota. Choć przebieg otwierającej partii był bardzo wyrównany, to Polacy - mimo lekkich kłopotów w końcówce - wygrali 25:23. Świetnie dysponowany Bartosz Kwolek dostał wsparcie od Jakuba Ziobrowskiego, co dało najlepszy z możliwych efektów.

Polacy świetnie spisywali się w ataku, co z pewnością nie było zaskoczeniem dla Rosjan, tyle że ci i tak nie mieli na to skutecznej recepty. W drugim secie zaczęli popełniać sporo prostych błędów, co nie mogło zakończyć się niczym innym, jak tylko pewnym triumfem biało-czerwonych, którzy grali wyśmienicie. Sytuacja zmieniła się dopiero w trzecim secie, kiedy to "Sborna" pokazała wolę walki. Dzięki temu, że Anton Semszyew kończył praktycznie wszystko, co miał na rękach doszło do czwartej partii. W niej po raz kolejny lepiej radzili sobie nasi zawodnicy, którzy wygrali 25:22 i cały mecz 3:1.

W finale Polska zagra ze zwycięzcą drugiego półfinału między Włochami a Ukrainą.

Polska - Rosja 3:1 (25:23, 25:20, 19:25, 25:22)