Zachowanie na pewno nie było najlepsze, ale niewykluczone - a nawet bardzo, bardzo prawdopodobne - że trener Edmund Tarverdyan sprowokował Brazylijczyka słownymi zaczepkami. Wcześniej wiedzieliśmy, że między zawodnikami iskrzy, ale że do wszystkiego zostanie wmieszany szkoleniowiec? To było zaskoczenie. W każdym razie Werdum nie wytrzymał i tuż przed ogłoszeniem decyzji sędziowskiej... kopnął trenera.

Po chwili przybrał nawet bojową pozycję, co po chwili uczynił też Browne. Do starcia na szczęścia nie doszło, bo Brazylijczyk został uspokojony przez swój sztab, a Tarverdyan został wydalony nie tylko z oktagonu, ale także hali. Po chwili Werdum dowiedział się, że jednogłośną decyzją sędziów wygrał swój pojedynek.