W końcówce drugiego seta podjęliśmy decyzję, że jeśli będzie 0:2 w setach, to zmienimy ustawienie, żeby Niemcy coś nowego zobaczyli i to przyniosło efekt - tłumaczył Matkowski na spotkaniu z dziennikarzami. On spotkanie zaczął na stronie bekhendowej.

 

Doświadczeni polscy debliści pokonali Daniela Brandsa i Daniela Masura 6:7 (5-7), 4:6, 6:3, 6:4, 6:2. Po dwóch dniach rywalizacji w Berlinie biało-czerwoni przegrywają z gospodarzami 1:2. Zwycięży i zapewni sobie pozostanie w elicie zespół, który zdobędzie trzy punkty.

 

Matkowski zwrócił też uwagę, iż bardzo istotna okazała się także poprawa dyspozycji serwisowej. - W dwóch ostatnich setach udało nam się od razu przełamać Niemców, co na pewno wybiło ich z rytmu, ale przede wszystkim potem dobrze serwowaliśmy. Nie daliśmy się przełamać - ani w trzecim, ani też w czwartym i piątym secie - podsumował.

 

Obaj Polacy chwalili towarzyszącego reprezentacji i pomagającego w treningach Mateusza Kowalczyka, który z ławki niemal po każdej piłce głośno i spontanicznie dopingował rodaków na korcie. - Sam w pojedynkę podjął wyzwanie i chyba wygrał z niemieckimi kibicami - mówił Matkowski. Jego partner z kolei ocenił, że doping Kowalczyka sprawił, że podczas meczu czuł się jak w ojczyźnie.

 

Obaj Polacy chwalili także debiutującego w Pucharze Masura. - Zagrał dziś fantastycznie, doskonale returnował, może mieć przed sobą kapitalną karierę - zaznaczył Kubot.

 

Niemiecki duet - mimo porażki - także był z siebie zadowolony. W tym składzie nigdy wcześniej nie grali, przed spotkaniem z Polską trenowali wspólnie przez pięć dni. - Byliśmy skazani na pożarcie, ale daliśmy z siebie wszystko - mówił Masur.

 

Jak dodał, zmiana ustawienia rywali "zmieniła sytuację technicznie i psychologicznie". Brands głośne wsparcie dla biało-czerwonych określił jako natrętne, ale przyznał, że nie przeszkadzało mu bezpośrednio w grze. Kapitan niemieckiej drużyny Michael Kohlmann wyraził nadzieję, że niemieccy kibice też z większym zaangażowaniem będą wspierać swoją drużynę.

 

Obie ekipy nie występują w najmocniejszych składach. Wśród biało-czerwonych zabrakło Jerzego Janowicza i Michała Przysiężnego, a u gospodarzy Philippa Kohlschreibera, Alexandra Zvereva i Dustina Browna.

 

Po dwóch dniach rywalizacji sytuacja Polaków nadal jest trudna, choć Kubot podkreślił, że on i jego koledzy "nadal są w grze". Niemieccy dziennikarze sugerowali, że w niedzielę zamiast 20-letniego Kamila Majchrzaka na kort może wyjść występujący w przeszłości przez wiele lat w singlu Kubot. Kapitan polskiej drużyny Radosław Szymanik nie chciał zdradzić, czy zdecyduje się na taki manewr.

 

Poczekamy, aż będzie godzina przed meczem - powiedział Szymanik.