Oba zespoły jako jedyne w lidze pozostawały niepokonane i dopiero niedzielny mecz miał pokazać, kto będzie w tym sezonie na pole position do walki o końcowy triumf. Nieznacznym faworytem hitu Eredivisie było PSV Eindhoven, które przed własną publicznością miało zrzucić Feyenoord z pozycji lidera.

Faktycznie: gospodarze sprawiali wrażenie zespołu lepszego i bardziej zorganizowanego, jednak kapitalnie między słupkami bramki gości spisywał się Brad Jones. Australijczyk bronił strzały Davy'ego Proppera i Luciano Narsingha, a czas nieubłaganie płynął.

Pod koniec spotkania do roboty wreszcie wzięli się goście, a duet napastników Dirk Kuyt - Nicolai Jorgensen zaczął funkcjonować jak trzeba. Jedyną bramkę tego popołudnia zdobył jednak obrońca zespołu z Rotterdamu, Botteghin. Brazylijczyk szczęśliwie odnalazł się w polu karnym po rzucie rożnym i wykazał instynktem strzeleckim pokonując Jeroena Zoeta. Feyenoord wygrał swój szósty mecz z rzędu i notuje fenomenalny start w rozgrywkach.

PSV Eindhoven - Feyenoord Rotterdam 0:1 (0:0)
Botteghin 82'

 

PSV: Zoet; Arias, Isimat-Mirin, Moreno, Willems (Jozefzoon 85'); Propper, Hendrix, Guardado (Ramselaar 71'); Pereiro, De Jong, Narsingh (Bergwijn 68')

Feyenoord: Jones; Karsdorp, Botteghin, Van der Heijden, Kongolo; El Ahmadi, Kuyt, Vilhena; Berguis (Basacikoglu 63'), Jorgensen (Kramer 80'), Toornstra