O tym, że Hasi żegna się z Legią poinformował na twitterze dosłownie minuty po zakończeniu meczu z Zagłębiem prezes Legii, Bogusław Leśnodorski.

Trenerowi zaproponowano złożenie dymisji, jednak nie przystał on na propozycję. Wobec tego został odsunięty od drużyny.

O to, żeby Legia zakończyła pracę z Hasim sam zainteresowany musiał się bardzo postarać. Biorąc pod uwagę fakt, że jest był to trzeci trener na ławce Legii w ciągu 11 miesięcy, klub podpisał z nim kontrakt do 2018 roku i będzie musiał mu wypłacić najprawdopodobniej półtora miliona euro honorarium, musiała być to decyzja podpartą rozpaczliwą postawą zespołu. Inna sprawa jest taka, że ktoś tego trenera wcześniej zatrudnił, więc teraz wybór musi być naprawdę przemyślaną kwestią i pod względem walki w Ekstraklasie oraz w Europie, jak i pod względem finansów klubu, którego kieszeń mocno nadszarpnie umowa dla kolejnego szkoleniowca. Kto jest więc w kręgu zainteresowań?

 

Zna Legię jak własną kieszeń

 

Najgłośniej mówi się o Jacku Magierze, który z Legią najpierw związany był jako zawodnik, a po zakończeniu kariery jako trener. Początkowo pełnił rolę asystenta w pierwszym zespole, a następnie samodzielnie zaczął prowadzić jego rezerwy. Obecnie, od lipca 2016 roku, prowadzi pierwszoligowe Zagłębie Sosnowiec i radzi sobie wyśmienicie, gdyż jego zespół znajduje się na szczycie tabeli 1. ligi.

 

O tym, że Magiera ze swoim doświadczeniem powinien przejąć klub Ekstraklasy mówiło się od dłuższego czasu, jednak dopiero praca z Zagłębiem uświadomiła wszystkim, że to trener z większymi ambicjami niż rezerwy i 1. liga. Mało kto zna tak dobrze realia polskiej piłki oraz zespół Legii Warszawa jak on. Wydaje się, że właśnie taka postać, która nie będzie potrzebować czasu na aklimatyzację i poznawanie klubu będzie teraz najlepszym możliwym rozwiązaniem dla mistrza Polski.

 

Druga kwestia jest taka, że po siedmiu latach bycia asystentem, a następnie trenerem rezerw szansa na poprowadzenie zespołu Legii się Magierze po prostu należy. Kto wie, może zamiast szukać za granicą legioniści powinni byli zwrócić uwagę na to, kogo mają pod nosem? To chyba idealny moment, żeby się o tym przekonać.

 

Promotor młodzieży

 

W kwestii ławki trenerskiej Legii mówiło się również o Adrianie Guli. Słowak był kandydatem do przejęcia zespołu jeszcze po Hennigu Bergu, a następnie Stanisławie Czerczesowie. Znany jest z tego, że w Żylinie, w której pracuje od 2013 roku lubi stawiać na młodych graczy. Ostatnio wypromowanym przez Gulę zawodnikiem był 19-letni Laszlo Benes, za którego Żylina otrzymała 2 miliony euro od Borussii Monchengladbach. Drużyna Legii jest natomiast krytykowana za zbyt małe promowanie wychowanków, a stawianie na drogich piłkarzy z zagranicy, którzy jednak nie spełniają oczekiwań.

 

Aktualnie prowadzony przez Gulę klub jest liderem ligi słowackiej. Problem stanowić może jednak niedawno przedłużony kontrakt szkoleniowca, który obowiązuje do 2018 roku.

 

Finalista Ligi Mistrzów

 

Głośnym nazwiskiem wymienianym wśród potencjalnych kandydatów jest Avram Grant. Szkoleniowiec, który prowadzi obecnie reprezentację Ghany najmocniej kojarzony jest z finałem Ligi Mistrzów, do którego doprowadził w 2008 roku zespół Chelsea. Trener, który zajął z londyńskim zespołem drugie miejsce w Premier League i przegrał po karnych w finale Champions League został zwolniony po zaledwie sezonie za… styl. Bogusław Leśnodorski nie powinien być tak wybredny jak Roman Abramowicz, choć patrząc na fakt, że nowy trener będzie już czwartym szkoleniowcem Legii w ciągu roku, kto wie czy nie powinniśmy doszukiwać się analogii…

 

Mimo, że po odejściu z Chelsea nie prowadził już tak głośnych marek, sukcesy go nie opuszczały. Świadczy o tym choćby fakt, że po dwóch miesiącach od przejęcia drużyny narodowej Ghany doprowadził ją do finału Pucharu Narodów Afryki, w którym jego zespół znów przegrał w karnych. Oprócz tego na swoim koncie ma kilka tytułów mistrza Izraela, jest finalistą FA Cup z Portsmouth i zdobył mistrzostwo Serbii z Partizanem Belgrad.

 

Zatrudnienie Granta byłoby wielkim plusem w kwestii walki w europejskich rozgrywkach, a i w szatni Legii jego nazwisko na pewno budziłoby większy respekt niż Hasi.

 

Powrót do Ekstraklasy?


Od pół roku pozostaje bez klubu, a teraz mówi się, że po pięciu latach mógłby wrócić do polskiej ligi - Robert Maaskant. W 2010 przejął stery w Wiśle Kraków i już w pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo kraju. Krakowski zespół wprowadził również do fazy grupowej Ligi Europy, ale w sezonie 11/12 został zwolniony. Ostatnim jego klubem była drużyna holenderskiej Eredivisie NAC Breda, który prezentował jednak bardzo nierówną formę.

 

Z Arabii Saudyjskiej do Polski


Spekulacje krążą również wokół osoby Ricardo Sa Pinto. 44-latek prowadzi obecnie zespół Al-Fatech z Arabii Saudyjskiej. Jeśli chodzi o europejskie puchary ma niemiłe wspomnienia po tym jak po przegranej z Videotonem 0:3 w Lidze Europy zwolniono go z posady trenera Sportingu Lizbona. Potem prowadził Crvenę Zvezdę Belgrad, jednak tylko przez rok. Dalej był już tylko zjazd... greckie OF Irakleiou i PAE Artomitos, z którymi łącznie w 45 meczach miał tylko 13 zwycięstw. Następnie sezon spędził w Belenenses, a teraz prowadzi Al-Fatech, gdzie po czterech kolejkach ma tylko jedną wygraną. W zasadzie każdy prowadzony przez niego klub to krótkie epizody w jego karierze.

 

Białorusin lub Ukrainiec

 

W kontekście przejęcia zespołu Legii wymieniany jest także Oleg Kononow z Białorusi, który pożegnał się ostatnio z zespołem FK Krasnodar. Jednak żądania finansowe trenera, który trzy ostatnie lata pracował w Rosji mogą być za wielkie dla mistrza Polski.

 

Na liście zainteresowań jest także Ukrainiec Myron Markewicz, który doprowadził Dnipro Dniepropietrowsk do finału Ligi Europy. Spekulowano o nim również jako o następcy Jana Urbana w Lechu Poznań.  Obecnie pracuje z młodzieżowymi zespołami Ukrainy.

 

Okazja dla Vukovicia

 

Znajomości Ekstraklasy oraz warszawskiego klubu nie można też odmówić Vukoviciowi. Przed Serbem stoi teraz świetna okazja do zaprezentowania się w roli pierwszego szkoleniowca. Nie ma pod tym względem dużego doświadczenia, ale przed Legią mecze z Wisłą Kraków i Sportingiem Lizbona, które mogą być lepszą weryfikacją niż trenerskie CV.