We wtorek i w środę już szósta kolejka rozgrywek Ligue 1. Na czele francuskiej ekstraklasy dwa klubu z Lazurowego Wybrzeża, Monako i Nicea. Biało-czerwoni z małego księstwa idą jak burza i mogą tylko żałować dwóch punktów straconych na stadionie Ludwika II w inauguracyjnym meczu z Guingamp. Od tego czasu zanotowali same zwycięstwa - 7 na 7 wliczając mecze Champions League.

 

Gdzie są kibice?

 

Można się pokusić o mały bilans po pięciu kolejkach. Razi przede wszystkim słaba frekwencja na trybunach. Pięć kolejek obejrzało w sumie 976 444 widzów, co daje średnią 19 528 na mecz. Ten fakt martwi działaczy Zawodowej Ligi Piłkarskiej, bo rok temu średnia wynosiła 22 059 widzów na mecz. Jak na razie nie widać efektów Euro. To że we Francji panuje stan wyjątkowy nie tłumaczy spadku zainteresowania spotkaniami francuskiej ligi. Cieszy natomiast ofensywna gra zespołów, bo średnia bramek na mecz wynosi 2,50 w porównaniu do 2,18 z poprzedniego sezonu.

 

Coraz lepiej spisują się reprezentanci Polski co powinno cieszyć Adama Nawałkę przed meczem z Danią (już 7 października). O Gliku i Krychowiaku już informowaliśmy. W przypadku pierwszego jest bardzo dobrze, w przypadku drugiego lepiej. Ciekawe, czy dostanie kolejną, trzecią już szansę od Unaia Emery'ego w jutrzejszym meczu PSG - Dijon na Parc des Princes?

 

Lewczuk sąsiadem... Blanca

 

Na stadionie Matmut w Bordeaux zadebiutował wreszcie Igor Lewczuk. Miał pecha, bo Żyrondyści przegrali na własnym boisku z Angers 0:1. Polak miał mimo wszystko udany debiut. Zagrał pełne 90 minut. Otrzymał 5 (w skali 1-10) od reportera l’Equipe. Sporą sensacją była obecność wśród widzów dawnego trenera PSG i reprezentacji Francji, Laurenta Blanca. Był to jego pierwszy mecz w roli widza od kiedy został zwolniony przez PSG. Jak na razie wystarcza mu środków do zycia (dostał 22 miliony odszkodowania od PSG!) i korzysta z bezpańskiego urlopu, grając w golfa i poświęcając się rodzinie. Blanc ma trzech  synów, a dwóch z nich chodzi do liceum w Bordeaux. Na brak zajęć wiec nie narzeka. A w Bordeaux przyjemnie się żyje.

 

Licznik z bramkami otworzył wreszcie Mariusz Stępiński. Jego bramka pozwoliła Kanarkom wywieźć remis ze stadionu Marcela Picota w Nancy (1:1). A mogło być lepiej, gdyby Polak wykorzystał dwie stuprocentowe okazje. Za swój występ dostał w l’Equipe "5". O jego szybką aklimatyzację jestem spokojny, bo widać że bardzo szybko się wkomponował w zespól, gra z polotem, ma wyczucie piłki, można dostrzec w jego grze spore umiejętności snajperskie. Kibice klubu znad Loary, jak i Waldemar Kita, właściciel klubu, wiążą z nim duże, uzasadnione nadzieje.

 

Marsylia przeciw Rybusowi i Grosickiemu

 

W meczu ,,Olimpico’’ Marsylia - Lyon, przy zaledwie 32 000 publiczności na Stade Velodrome, mogącego pomieścić 69 000, czołową rolę odegrał Maciej Rybus. Widać ze rola lewego pomocnika (w systemie 3-5-1-1) bardziej mu odpowiada niż lewego obrońcy. Niektóre media uznały go nawet za piłkarza meczu, jednak l’Equipe przyznała mu zaledwie notę 5, tak uzasadniając tą ocenę: ,,Lewonożny boczny Olympique zafundował grę pełną kontrastów. Siał starch w szeregach Lyonu niecelnymi podaniami i złym ustawieniem. Jednak reprezentant Polski również wykazał się interesującą aktywnością ofensywną w lewym korytarzu boiska’’. Co istotne to fakt, że Rybus systematycznie zadamawia się na stałe w pierwszym zespole i cieszy się zaufaniem Bruno Genesio, trenera Olympique Lyon.

 

Dobre wiadomości również z Bretanii, gdzie do pełnej dyspozycji po kontuzji wraca Kamil Grosicki. Nie ma co się martwic faktem, że zagrał tylko w rezerwach (67 minut w meczu 5. ligi z Trelissac, 2:2). Trener Christian Gourcuff dysponuje przecież najliczniejszą kadrą w Ligue 1. To jednak dobre przetarcie przed powrotem do kadry meczowej na środowe starcie z Marsylią.