Peszce od miesiąca doskwierał uraz mięśnia czworogłowego uda. Zawodnik postanowił odejść nieco od tradycyjnych sposobów i wrócić do zdrowia za pomocą medycyny niekonwencjonalnej. W drodze do Belgradu towarzyszył mu Bartłomiej Pawłowski, który również zmagał się z urazem. Obaj piłkarze przebywali w Serbii od 14 do 16 września.

Kovacević zaserwowała Peszce masaż specjalnym żelem, a później... raziła jego mięśnie prądem o wysokiej częstotliwości. - Klucz tkwi w mieszaninie składników, którą znam tylko ja. Jest zdrowa i sprawdzona, a dodatkowo zatwierdziła ją Unia Europejska - zapewniła znachorka w rozmowie z "Super Expressem". - W końcu mogę przyjmować wolty. Nieważne jakie, ważne, że skutecznie - dodał w swoim stylu piłkarz.

Zawodnik wrócił do Gdańska w pełni sił, a jak się okazało w sobotnim meczu z Ruchem Chorzów, także forma reprezentanta nie pozostawia wiele do życzenia. Peszko zdobył bramkę w piątej minucie, walnie przyczyniając się do zwycięstwa nad "Niebieskimi" (2:1).

To pierwsze trafienie 31-latka w tym sezonie. Nic dziwnego, że z usług znachorki korzysta cały piłkarski świat.