Allardyce może stracić posadę, gdyż dziennikarze "The Daily Telegraph" nagrali selekcjonera, który wyjaśnia podstawionym "biznesmenom" w jaki sposób obejść angielskie przepisy dotyczące Third Party Ownership (podmiot prywatny ma część praw do zawodnika i gwarantuje sobie pieniądze z jego transferów). Za "usługę" zażądał 400 tysięcy funtów.

 

Teraz dziennikarze szukają następcy Allardyce'a. Tym bardziej, że już za kilkanaście dni kolejne mecze kwalifikacji do mundialu w Rosji. Padają nazwiska Alana Pardew, Eddiego Howe'a czy Steve'a Bruce'a, ale także Roberto Manciniego oraz Laurenta Blanca. Według angielskich bukmacherów z Williama Hilla największe szanse ma ten pierwszy (6:1). Dalej są Howe (7:1), Bruce (8:1), Gareth Southgate (10:1), Glenn Hoddle (10:1) i Jurgen Klinsmann (14:1).

 

Bukmacherzy pozwalają także obstawiać, czy Allardyce dotrwa do najbliższego meczu reprezentacji Anglii. 8 października Synowie Albionu zagrają z Maltą. Jeśli selekcjonerem będzie wówczas Allardyce, za jednego funta dostaniemy trzy. Jeśli zostanie zwolniony, jeszcze mniej (9:4). Małe są także szanse, że aktualny wciąż trener reprezentacji dotrwa do mundialu w Rosji. Choć i to można obstawiać (4:9, że będzie selekcjonerem pierwszego dnia mistrzostw; 13:8 że zostanie zwolniony wcześniej), to wydaje się, że dni lub nawet godziny Allardyce'a są policzone.