Glik gra na innej pozycji, strzela mniej bramek niż popularny Diabeł, ale prestiż Monako sprawia, że klub z księstwa nie schodzi z łamów gazet.

 

Autor artykułu - Yoann Riou, w ośrodku treningowym La Turbie długo rozmawiał z Kamilem przed wtorkowym meczem z Bayerem Leverkusen w Champions League. Poznaliśmy wiele szczegółów z życia polskiego obrońcy. Nie miał Kamil łatwo w młodzieńczych latach. Jego przywiązanie do rodziny i miejsc jego dzieciństwa jest bardzo mocne. L’Equipe stawia Glika za przykład odporności, podkreślając, że choć nie miał on łatwego życia, z godnością kroczy do przodu.

 

"Moje  życie to piękny cud. Dlatego, że piłka na 80 procent uratowała mi życie. Futbol dał mi okazję poznać pięknych ludzi. Tyle rzeczy zmieniło się w moim życiu od czasów młodości. Od piekła do raju…" - stwierdził reprezentant Polski.

 

W drugim meczu Ligi Mistrzów spotka na swojej drodze napastników Bayeru Leverkusen, ale nie ukrywa że, ze względów sentymentalnych chciałby zmierzyć się w tych rozgrywkach z Bayernem Monachium:

 

Chciałbym grać z Bayernem, ale lepiej w końcowej fazie. Kiedy byłem małym chłopakiem, to stałem się kibicem tego klubu. Tata pracował w jednej z kopalni niedaleko Monachium, i kiedy przyjechał na kilka dni urlopu, przywiózł mi koszulkę Bayernu. Później już regularnie przywoził  różne rzeczy związane z tym klubem. Wtedy naprawdę stałem się kibicem Bayernu. Do tego stopnia, że w 1999 roku, gdy miałem jedenaście lat, ogarnął mnie smutek, kiedy Bayern przegrał w finale Ligi Mistrzów z Manchesterem United. Grać przeciwko temu klubowi to byłoby cos pięknego, szczególnie dla uczczenia pamięci mojego taty, ale również z powodu…  Roberta Lewandowskiego, mojego wielkiego kolegi.

 

Ale najpierw na drodze Monaco stanie inny niemiecki klub. We wtorkowy wieczór cała rodzina Glików, z mamą na czele, w Jastrzębiu-Zdroju, obejrzy mecz w telewizji.

 

"Wielokrotnie w ostatnich latach prosiłem mamę, żeby się do mnie przeprowadziła - najpierw do Turynu, później tutaj, do Monako. Dalej jednak pracuje w kraju, w markecie, i mieszka w apartamencie. Ma swoje życie, swoje koleżanki, nie łatwo by było dla niej zmienić otoczenie. Żyje w swoim świecie. Ciężko by jej było to wszystko zmienić. A ja, jak tylko mogę i mam trochę urlopu, uciekam do Jastrzębia-Zdroju, gdzie żyje cala moja rodzina, moi przyjaciele. To mój dom" - powiedział Glik.