Wracasz na ring po trzech miesiącach, masz 21 lat, jesteś porównywany do młodego Andrzeja Gołoty, ale ważniejsze jest pytanie czego się nauczyłeś?

 

Nick Mazurek: Zobaczymy na ringu. Nie ma na tym etapie innego myślenia, jak zwycięstwo. Może troszkę będę się przyglądał rywalowi w pierwszej rundzie, ale później ma być nokaut.

 

Tommy Washington jr jest – przynajmniej na papierze – gorszy od poprzedniego rywala...

 

Grover Young, mój poprzedni rywal, dla takiego chłopaka jak ja  z pięcioma walkami, to był bardzo niewygodny, bardzo doświadczony rywal.  Przegrywał, ale by w ringu z takimi pięściarzami jak Franklin Lawrence, Malik Scott, zremisował rok temu z Maurice Harrisem, w wadze półciężkiej z Siergiejem Kowaliowem ... było co robić. Na początku byłe same sztuczki, ale szybko się uczę. Od drugiej, trzeciej rundy to już była moja walka, miałem go na deskach po dwóch czystych uderzeniach na korpus, KO nie było, ale rundy moje. To było bardzo ważne, potrzebne doświadczenie. W ringu musisz myśleć, a nie tylko bić. Ja to rozumiem.

 

Krytycy powiedzą, że ten dzisiejszy rywal, Tommy Washington jr jest łatwiejszy od poprzedniego.

 

Od tego są krytycy. Mnie to nie zmieni. Nie mam żadnego wpływu na to  z kim walczę. Mogę tylko pokazać, że się nauczyłem wielu nowych rzeczy trenując z Samem Colonną. Dla niego od początku najważniejsze było nauczenie mnie lewego prostego. Takiego, który urywa  łeb rywalowi. Taki jest plan na Washingtona. Chcę, żeby każdy, kto mnie widział od razu wiedział, że ten chłopak ma lewy prosty. W ringu zawsze nad czymś pracuję – defensywa, przejście do ataków. Każda walka to nauka. Ja wiem, że przyjdzie czas kiedy boksem będę zarabiał na życie, ale nie zmieni się fakt, że dla mnie ten sport to przyjemność, zabawa. Ogólnie jestem uśmiechniętym luzakiem, 21-letnim chłopakiem, który lubi życie.

 

Lewy prosty to podstawa starej szkoły boksu. Lubisz historię tego sportu, dawnych mistrzów?

 

Tak naprawdę poświęciłem się boksowi mając 16 lat, kiedy walczyłem po raz pierwszy jako amator. Wygrałem i się zaczęła prawdziwa praca. Niby pierwszy raz byłem w ringu jako trzynastolatek... ale to była zabawa. Oglądając stare walki zobaczyłem, co znaczy lewy prosty. To jak fundamenty, bez których niczego w boksie nie zbudujesz. Zawsze się przydaje -  możesz nim dominować, ratuje cię, kiedy nie wszystko wychodzi. Najlepsze uderzenie w boksie! Chciałbym to pokazać moim kibicom w Polsce. Będzie oferta walki, to od razu przyjadę. Sam mówi, że latem 2017 będę gotowy...