Bombac, który podczas olimpiady w Rio de Janeiro doznał kontuzji barku, przechodził od tego czasu rehabilitację i nie pojawiał się na parkiecie.  Dla Słoweńca, który do Kielc przyszedł z Pick Szeged, mecz z mistrzem Szwecji był debiutem w barwach Vive. Bombac zaliczył jedno trafienie w końcówce spotkania.

Pierwsze dwie bramki dla gości zdobył Philip Henningsson, który był także najskuteczniejszym piłkarzem swojego zespołu w spotkaniu z Vardarem Skopje. Kielczanie odpowiedzieli trafieniami Krzysztofa Lijewskiego i Karola Bieleckiego. Jeszcze w szóstej minucie był remis, ale Vive szybko złapało właściwy rytm gry.

Trzy minuty później po trzech bramkach z rzędu było 6:3 dla gospodarzy. W jedenastej po efektownym trafieniu z koła Julena Aginagalde prowadzenie drużyny trenera Dujszebajewa wzrosło do czterech bramek (8:4). Hiszpański kołowy świetnie radził sobie z obroną rywali, bowiem w 13. minucie miał na swoim koncie cztery bramki.

Wydawało się, że kielczanie mają wszystko pod kontrolą, ale ... Cztery minuty później o czas musiał poprosić szkoleniowiec Vive, bowiem Szwedzi przegrywali tylko dwoma bramkami (9:11). Reprymenda Dujszebajewa szybko poskutkowała. Po dwóch trafieniach Pawła Paczkowskiego i jednym Darko Djukica gospodarze odskoczyli na pięć bramek (14:9).

W 21. minucie ogromne brawa od kieleckiej publiczności otrzymał Filip Ivic. Chorwat w efektownym stylu obronił rzut karny, który wykonywał Jerry Tollbring. W 28. minucie do pustej bramki trafił Djukic (rywale grali w osłabieniu) i było już 18:12 dla Vive. Ostatecznie po upływie pół godziny mistrzowie Polski prowadzili 18:13.

W przerwie spotkania odbyła się licytacja złotego medalu Ligi Mistrzów ofiarowanego przez drugiego trenera kieleckiej drużyny Tomasza Strząbałę. Pieniądze z aukcji przeznaczone zostaną na leczenie ojca jednego z młodych zawodników klubu.

Drugą część spotkania gospodarze rozpoczęli lekko rozkojarzeni. Wykorzystali to mistrzowie Szwecji. Sławomira Szmala, który zastąpił Ivica, pokonali Arnar Arnarsson i Tim Sorensen. Goście tylko przez chwilę mogli mieć nadzieję na korzystny wynik. Vive, podobnie jak i w pierwszej połowie, szybko wróciło do równowagi. Osiem minut po przerwie swoją szóstą bramkę zdobył Bielecki. Kilkanaście sekund później Krzysztof Lijewski z kontry podwyższył wynik. Gospodarze prowadzili wówczas 24:19.

Widać było, że zawodnicy Vive grają na zupełnym luzie, świadomi swojej przewagi. Mistrz Szwecji walczył bardzo ambitnie, ale to było zdecydowanie za mało na najlepszy zespół Ligi Mistrzów poprzedniego sezonu. Na kwadrans przed końcem kielecka drużyna prowadziła 29:21 i losy spotkania zostały praktycznie rozstrzygnięte.

Kibice owacyjnie powitali Bombaca, który po raz pierwszy pojawił się na parkiecie w koszulce Vive. Na trybunach trwała już fiesta, bo przewaga mistrza Polski była bardzo wyraźna. Świetnymi interwencjami popisywał się Szmal, a w ataku w zespole kieleckim błyszczał Paczkowski (7 bramek). W 53. minucie swoją pierwszą bramkę w barwach Vive zdobył Bombac. Ostatecznie gospodarze pokonali mistrza Szwecji 38:28.

Vive Tauron Kielce – IFK Kristianstad 38:28 (18:13)

Vive: Filip Ivic, Sławomir Szmal – Karol Bielecki 7, Krzysztof Lijewski 4, Darko Djukic 5, Julen Aginagalde 5, Uros Zorman 1, Mateusz Kus, Mateusz Jachlewski 4, Manuel Strlek 1, Mariusz Jurkiewicz 2, Paweł Paczkowski 7, Dean Bombac 1, Patryk Walczak 1.


IFK: Nebojsa Simic, Leo Larsson – Philip Henningsson 6, Albin Lagergren 2, Jerry Tollbring 5, Arnar Arnarsson 3, Tim Sorensen 2, Richard Hanisch 1, Mario Lipovac 1, Stig Tore Moen Nilsen 3, Victor Hallen, Johannes Larsson, Filip Moberg Andersson, Emil Schuster, Aleksander Tatarincew 2, Gunnar Johnsson 1.

Kary: Vive – 6, IFK - 8 minut. Sędziowali: Lars Geipel i Marcus Helbig (Niemcy). Widzów: 4200.