Słowacy nie wygrali żadnego z dwóch poprzednich meczów eliminacji mundialu, więc spotkanie ze Szkocją było dla nich o "być albo nie być". Zadanie miało być łatwe, lecz na skutek fatalnych błędóww obrony okazało się całkiem sympatycznym i prostym. Może coś o tym powiedzieć Robert Mak, który zdobył dwie bramki i trzeba przyznać, że nie było to najtrudniejsze trafienia w jego karierze. A skoro mowa o nim, to warto też zaznaczyć, że zanotował asystę przy golu Adama Nemeca. Ponownie nie popisała się szkocka defensywa, która mając przewagę liczebną w polu karnym, nie był w stanie zapobiec niebezpieczeństwu.

Szkoci próbowali coś zmienił - domagali się nawet rzutu karnego po jednym z rzekomych przewinie na Stevenie Fletcherze, lecz sędzia nie chciał słuchać tych protestów. Trzeci gol jednak kompletnie pozbawił ich chęci do dalszej gry, a i rywale nie podkręcali za wszelką cenę tempa. Mecz zakończył się pewnym i bardzo ważnym zwycięstwem Słowacji, która zdobyła pierwsze trzy punkty, lecz jest tylko na piątym miejscu w grupie. Szkocja jest oczko wyżej.

Słowacja - Szkocja 3:0 (1:0)

Bramki: Mak 16, 56, Nemec 68.

Słowacja: Kozacik - Sabo, Skrtel, Durica, Holubek - Duris, Kucka, Skriniar, Mak (80 Svento) - Hamsik (87 Kiss) - Nemec (69 Bakos).

Szkocja: Marshall - Paterson, Martin, Hanley, Tierney - Snodgrass, Bannan, Darren Fletcher (63 Griffiths), McArthur, Ritchie (64 Anya) - Steven Fletcher (76 McGinn).

Żółta kartka: Sabo.