Bramka zdobyta przez reprezentację San Marino to nie lada sensacja. Zespół złożony z amatorów był przez moment bliski sprawienia gigantycznej sensacji, bowiem poważnie napsuł krwi dużo silniejszej Norwegii. W 54. minucie goście wyprowadzili kosmiczny kontratak, zaś Stefanelli wpakował piłkę pod poprzeczkę. Cały zespół oszalał i rzucał się sobie nawzajem w ramiona - gdyby taką celebrację zobaczył postronny widz, mógłby pomyśleć, że ubrany na biało zespół właśnie zdobył mistrzostwo świata.

Na nieszczęście dzielnych Sanmaryńczyków Norwegowie ocknęli się na kwadrans przed końcem i uniknęli kompromitacji pakując słabeuszowi aż trzy bramki. To nie przeszkodziło jednak maleńkiemu krajowi w celebracji. Strzelił on bowiem pierwszą w el. MŚ wyjazdową bramkę od piętnastu lat i pamiętnego spotkania z Łotwą.

Internautom nie umknęła postawa oficjalnego profilu piłkarskiego San Marino na Twitterze, który nie mógł uwierzyć w zdobycie bramki.

"Strzeliliśmy dziś więcej bramek niż Anglia!"

"Prawdopodobnie poczekamy 15 lat na zdobycie kolejnej wyjazdowej bramki. Jesteśmy dumni, że byliście wśród żywych podczas tego magicznego momentu!"

"Stare, piękne czasy... prawda Norwegowie?" (przy stanie 1:1)

I wreszcie gol Stefanellego z podłożoną... muzyką z filmu Titanic...

... oraz niecenzuralna wiadomość, która podbiła sieć: