Derby Łodzi przez wiele lat były jednym z najważniejszych wydarzeń kolejnych sezonów ekstraklasy. Historia ligowej rywalizacji Widzewa i ŁKS rozpoczęła się w 1948 r., ale regularnie oba zespoły z krótkimi przerwami spotykały się od 1975 do 2012 r. Przez wielu derbowe pojedynki w Łodzi były uważane za najlepsze w Polsce.

 

Wyjątkowe było w nich to, że prawie w każdej rundzie spotykały się bardzo dobre drużyny. Sam występowałem w derbach, w których wicelider ŁKS podejmował liderujący Widzew, a oba zespoły w tabeli dzielił punkt (w 1997 r.). Poza stroną sportową ich siłą byli także kibice, bo w Łodzi sympatie fanów rozkładają się mniej więcej po równo. Pod tymi względami derby Łodzi przewyższały lokalną rywalizację w Warszawie, Krakowie, czy Trójmieście - powiedział Maciej Terlecki, który w derbach występował po obu stronach (5 meczów w ŁKS i 5 w Widzewie).

 

Wiesław Wraga, uczestnik 12 derbowych pojedynków w barwach Widzewa w latach 80. dodał, że ówczesne pojedynki można nazwać "ligowymi klasykami w pełnym tego słowa znaczeniu". - Kiedyś cała piłkarska Polska zazdrościła Łodzi tych konfrontacji. Spotykały się w nich ekipy, które zawsze odgrywały ważne role w lidze, a w każdej z nich było po kilku reprezentantów Polski. Za moich czasów po przeciwnych stronach grali w nich m.in. Zbigniew Boniek, Włodzimierz Smolarek, Józef Młynarczyk, Mirosław Tłokiński i Marek Dziuba, Mirosław Bulzacki, czy Jan Tomaszewski – wspominał pomocnik czterokrotnych mistrzów Polski.

 

Marek Chojnacki, były obrońca ŁKS i rekordzista pod względem derbowych występów (25) zaznaczył, że starcia rywali z Łodzi dla piłkarzy tych drużyn były najważniejszymi w sezonie i na długo przed meczem wzbudzały ogromne zainteresowanie kibiców oraz mediów nie tylko z Polski. - Kiedyś opisał je słynny "France Football", co w naszej szatni wzbudziło wielkie emocje. Z trybun mecze oglądało po 30 tysięcy widzów obu drużyn siedzących obok siebie. To było piłkarskie święto – podkreślił.

 

W sumie w najwyższej klasie rozgrywkowej łódzkie zespoły zmierzyły się w 56 meczach. Częściej triumfował Widzew, który odniósł 24 zwycięstwa, 12 meczów zakończyło się wygraną ŁKS, a 20 - podziałem punktów. Z sześciu spotkań na zapleczu ekstraklasy w trzech triumfował Widzew, a w trzech padł remis. Łódzcy kibice czekają na derby od kwietnia 2012 r., kiedy ŁKS i Widzew zmierzyły się w ekstraklasie. Wówczas na stadionie przy al. Unii padł remis 1:1, a gole zdobywali Marek Saganowski i Marcin Kaczmarek.

 

Od tamtej pory oba kluby podążają podobną drogą - spadków z ekstraklasy i I ligi, a następnie upadłości spółek i powołania w ich miejsce nowych podmiotów, których celem jest odbudowa dawnego blasku zasłużonych klubów i powrotu do elity. W tym sezonie byli mistrzowie Polski rywalizują razem w 3. lidze, czyli na czwartym poziomie rozgrywkowym w kraju.

 

Jak przyznają prezesi obu klubów niedzielne spotkanie będzie prestiżowe i ważne, lecz najważniejszym zadaniem jest awans do 2. ligi, który wywalczy tylko zwycięzca rozgrywek. Po 11 kolejkach bliżej tego celu jest liderujący w tabeli ŁKS, w którym występuje m.in. znany z gry w ekstraklasie Przemysław Kocot. Trzeci w tabeli Widzew do rywala zza miedzy traci pięć punktów, lecz rozegrał jeden mecz mniej. W jego zespole liderami są również piłkarze z ekstraklasową przeszłością – Daniel Mąka, Adrian Budka i Princewill Okachi.

 

Choć to tylko 3. liga, to ta rywalizacja zapowiada się bardzo atrakcyjnie, bo znów spotkają się czołowe zespoły w tych rozgrywkach. Niedzielne derby będą miały dużą wagę. Ich wynik zdecyduje, kto zrobi ważny krok w kierunku wyższej ligi – zauważył Chojnacki, który w poprzednim sezonie był trenerem ŁKS.

 

Gospodarzem 63. derbów Łodzi będzie ŁKS. Mecz odbędzie się na oddanym w ubiegłym roku miejskim obiekcie z jedną trybuną. Jak poinformował prezes ŁKS Tomasz Salski spotkanie cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem i w klubie czuć atmosferę zbliżającego się święta. W sprzedaży pozostały pojedyncze bilety, co oznacza, że na żywo mecz obejrzy komplet 5100 widzów. Na trybunie nie będzie jednak zorganizowanej grupy sympatyków Widzewa, ponieważ – jak tłumaczył Salski – klub przed sezonem nie otrzymał zezwolenia na przyjmowanie kibiców rywali. W związku z tym fani Widzewa na niedzielę zaplanowali manifestację pod Urzędem Miasta Łodzi.

 

Wierzę w powrót ŁKS i Widzewa do wielkiej piłki i oby stało się to, jak najszybciej. To kluby, w których jest potencjał do odbudowy w postaci kibiców. Świadczy o tym fakt, że oba natychmiast po upadku, reaktywowały się za sprawą sympatyków - zaznaczył Terlecki.

 

Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 15. Jego arbitrem będzie międzynarodowy sędzia Paweł Raczkowski.