Maciej Turski: Jeszcze nie możesz tego powiedzieć, ale czy trudniej przygotowuje się do walki o pas, czy jednak do pierwszej obrony?

Roman Szymański: Przygotowania nie były trudniejsze. Był tak samo mocne, bo celem było zdobycie pasa, a teraz obrona jest tak samo wartościowa.

Jeśli chodzi o rywala... Joilton Santos przepraszał za ciebie, że nie pojawiłeś się na treningu medialnym, było mu przykro. Dodał też, że przyjechał, by pokazać Polakom prawdziwego mistrza, bo ty nie pojawiasz się na spotkaniach, nie szanujesz kibiców itp. Jak się do tego odniesiesz?

Jak mu przykro, to mu przykro... Przykro to mu będzie dopiero w sobotę podczas naszej walki. Jeśli chciał mnie szybko zobaczyć, to już niedługo będzie miał okazję.

Co o nim wiesz? To twój rówieśnik, ale jest znacznie bardziej doświadczony. Jest dynamiczny, bardzo solidny w parterze. Jakie widzisz w nim mocne strony?

Przede wszystkim parterowiec. We wszystkich walkach, które oglądaliśmy, chciał sprowadzać walkę na ziemię, także ciągnie go tam. Stójkę ma dobrą, nie ma tam większych dziur. Jest przekrojowy, bardzo solidny. Jego atutem jest przewaga fizyczna i przewaga zasięgu.

Joilton bił się w kategorii średniej, półśredniej... Jest od ciebie znacznie wyższy, około 10 centymetrów! To ogromna przewaga. Masz jakiś plan, jak skrócić dystans i poradzić sobie z jego warunkami?

Z trzech walk w FEN-ie dwie toczyłem z zawodnikami, którzy byli ode mnie około 10 centymetrów wyżsi. Jestem już do tego przyzwyczajony i jakoś sobie z tym radzę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo w trakcie walki trzeba czasami zmieniać plan.

Twój przeciwnik był bardzo wylewny w słowach. Masz dla niego jakąś wiadomość?

Mam do niego jedną wiadomość, z którą spotka się w sobotę (pokazuje pięść).

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.