Obie ekipy w pierwszej części sezonu spisały się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Piłkarze Podbeskidzia w dotychczasowych meczach zgromadzili 15 punktów (4 zwycięstwa - 3 remisy - 5 porażek), co dawało miejsce w środkowej części tabeli. Drużyna GKS plasowała się nieco niżej, z  14. punktami na koncie ( 3 zwycięstwa - 5 remisów - 4 porażki). W poprzedniej kolejce obie ekipy dostały wycisk od beniaminków. Piłkarze GKS przegrali w Pruszkowie ze Zniczem 0:2, a bielszczanie na własnym terenie ze Stalą Mielec 0:1. Mecz w Tychach był debiutem nowego trenera Podbeskidzia - Jana Kociana.

 

Pierwszą groźną sytuację stworzyli w 4. minucie gospodarze, gdy Marcin Radzewicz pomknął lewym skrzydłem i strzelił z ostrego kąta obok bramki. W 15. minucie, po dośrodkowaniu Tomasza Podgórskiego z rzutu wolnego, Marek Sokołowski strzałem głową umieścił piłkę w siatce, ale arbiter, z powodu spalonego, gola nie uznał. W 21. minucie szansę mieli tyszanie, jednak Rafał Leszczyński obronił strzał oddany w zamieszaniu w polu karnym. W końcówce tej części meczu goście próbowali przejąć inicjatywę, ale nie zakończyło się to klarownymi sytuacjami pod bramką rywali.

 

Pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie stworzyli piłkarze GKS. W 60. minucie, po główce Daniela Tanżyny, piłka obiła poprzeczkę bramki Podbeskidzia. Pięć minut później goście otworzyli wynik: po strzale głową z pięciu metrów w wykonaniu Damiana Chmiela. Gospodarze dążyli do zdobycia wyrównującej bramki, ale nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce rywali.

 

GKS Tychy - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

 

Bramki: 0:1 Damian Chmiel (65-głową).

 

Żółta kartka: Mateusz Mączyński (GKS) - Adam Deja, Jozef Piacek (Podbeskidzie).

 

Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock). Widzów: 5 779.