"Chciałbym, aby moi piłkarze cieszyli się z gry na takim stadionie, z takim przeciwnikiem" - powiedział Jacek Magiera na poniedziałkowej konferencji prasowej w Madrycie. Dobrze to ujął. Dobrze myśli. Pytanie, jak myślą jego piłkarze? Na pewno jeden z nich - Arkadiusz Malarz raduje się na myśl o tym, że stanie między słupkami na legendarnym Santiago Bernabeu. Jeszcze jakby powstrzymał kanonadę "Królewskich", to byłby najpiękniejszy piłkarski wieczór w karierze 36-letniego golkipera. Czy to jednak realne na jawie? Czy to tylko senne marzenia?

* * *

Prasa hiszpańska wywołuje setnego gola Cristiano Ronaldo w europejskiej rywalizacji. To jak najbardziej możliwe! Portugalczyk dotychczas wbił 98 bramek w 136 spotkaniach (średnia 0,72). Dystansuje Messiego (89 goli w 111 meczach, średnia 0,80), Raula (76 bramek w 158 występach, średnia 0,48), Inzaghiego (70 goli w 114 spotkaniach, średnia 0,61) i Gerda Muellera (69 trafień w 77 meczach, średnia 0,89). Cristiano Ronaldo jest rekordzistą, jeśli chodzi o jeden sezon pucharowej rywalizacji: w cyklu rozgrywek 2013/14 - gdy Real sięgał po 10 triumf w Pucharze Europy - strzelił gigantyczną liczbę 17 bramek! A zagrał tylko w 11 spotkaniach - raz w grupie pauzował w powodu kontuzji mięśniowej, a raz oszczędzany był również w fazie pucharowej (z Dortmundem w ćwierćfinale)... Dwa, trzy gole w jeden wieczór dla CR7 to... norma. W tamtym sezonie już na dzień dobry z Ligą Mistrzów kropnął trzy gole Szachtarowi Doniec, po dwie bramki Malmoe i Schachtarowi na wyjeździe, ale także cztery gole Malmoe na Santiago Bernabeu. Ba, na szczeblu ćwierćfinału - po porażce 0:2 w Wolfsburgu - Cristiano popisał się w Madrycie hat-trickiem...

* * *
Mecz numer 500 w europejskiej rywalizacji dla Realu! Mecz numer 400 dla "Królewskich" w Pucharze Europy! Mecz wielkich liczb dla wielkiego klubu! Wszystko zaczęło się 8 września 1955 roku - w Genewie. Real wygrał z Servette 2:0, po golach Munoza i Riala. 13 czerwca 1956 roku - na Parc des Princes w Paryżu - świętował swoje pierwsze trofeum, wygrywając 4:3 ze Stade de Reims. Nastąpiła niepowtarzalna seria pięciu wygranych z rzędu Pucharów Europy, dzięki takim asom, jak Alfredo Di Stefano, Francisco Gento, czy Raymond Kopa, sprowadzony z Reims. Łącznie Real wygrał Puchar Europy 11 razy, po raz ostatni w maju na San Siro w Mediolanie...

* * *
Z polskimi klubami Real mierzy się dopiero po raz czwarty. Pierwszy raz w sezonie 1976/77, gdy rywalem pierwszej rundzie Pucharu Europy był mistrz Polski - Stal Mielec. Z takimi gwiazdami, jak król strzelców Mundialu, Grzegorz Lato, czy świetny pomocnik Biało-Czerwonych, Henryk Kasperczak. "Królewscy" jednak w Mielcu wygrali 2:1. Na trybunach klubu sponsorowanego przez Polskie Zakłady Lotnicze zasiadło 40 tysięcy widzów. Santillana strzelił gola na 1:0 już w 7 minucie. W 52 podwyższył Vicente Del Bosque - tak ten Del Bosque, trener mistrzów świata z 2010 i mistrzów Europy z 2012 roku! Honorowego gola w 74 minucie strzelił zapomniany lewoskrzydłowy Stali, Ryszard Sekulski. Rewanż rozegrany został w Walencji - na Mestalla (stadion Realu został zamknięty przez UEFA ze względu na rozróby w czasie spotkania z Bayernem). Real wygrał 1:0, a gola strzelił Pirri.

 

26 października 1988 roku - jako student pierwszego roku Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego - wsiadłem w pociąg relacji Wrocław - Katowice. Wspólnie z kolegą z historii, Robertem złapaliśmy jakiś tramwaj i po pół godzinie byliśmy w okolicach Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Za chwilę przy kasie, jeszcze program za ostatni grosz (gdzieś się zapodział przy tylu przeprowadzkach) i w końcu jesteśmy na trybunach - na zakręcie. 55 tysięcy widzów - to ostatnia taka frekwencja na pucharowym meczu polskiej drużyny przed własną publicznością. Hugo Sanchez robił piorunujące wrażenie w nielicznych fragmentach meczów, które wówczas docierały do Polski. Gole z przewrotki i salta radości to były znaki firmowe meksykańskiego snajpera. Bernd Schuster to była postać tyleż tajemnicza, co zadziwiająca - jak można nie grać w kadrze, będąc czołowym rozgrywającym świata, najpierw w barwach Barcelony, a później Realu? Wreszcie Emilio Butragueno, Michel, Sanchis. Człowiek znał te nazwiska, ale chciał zobaczyć "na żywo". Kilka finezyjnych podań Schustera zrobiło wrażenie. Real wygrał 1:0 po golu Sancheza z karnego - niepotrzebnie faulował Józef Wandzik. Jednak najlepszy na placu był Francisco Buyo, bramkarz "Królewskich", który kilka razy udanie interweniował, a kilka razy miał szczęście. Górnik grał zaskakująco ofensywnie, mając w swoich szeregach takich piłkarzy jak Jan Urban, czy Ryszard Komornicki! Z tego wieczoru zapamiętałem jeszcze szary płaszcz Leo Beenhakkera, który prowadził wówczas Real. Kto mógł przypuszczać, że Holender wróci prawie dwadzieścia lat później do Chorzowa, aby jako selekcjoner Polski poprowadzić nas do triumfu nad półfinalistą Mundialu 2006 roku, Portugalią?!

 

Jeszcze piękniejszy występ Górnik zanotował przeciwko Realowi w rewanżu w Madrycie, choć znam to tylko z urywków i opowieści (nie było transmisji w TVP). Górnik do 77 minuty prowadził 2:1, po golach Piotra Jegora i Krzysztofa Barana. W końcówce nastąpił jednak skuteczny szturm gospodarzy, który przyniósł trafienia Butragueno i Sancheza, co dało Realowi wygraną 3:2. Ostatnia wizyta Realu w Polsce to eliminacje Ligi Mistrzów w 2004 roku. Na Reymota w Krakowie śledziłem spotkanie Wisła - Real i długo, bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Mimo że to był Real "Galacticos" - Ronaldo ("El Gordo"), Zidane'a, Luisa Figo, Roberto Carlosa, Davida Beckhama... Wynik pod Wawelem przesądził jednak Fernando Morrientes, który trafił do siatki dwa razy w ostatnim kwadransie. Z kolei rewanż to dwa gole na początku Ronaldo. Później podwyższył jeszcze Francisco Pavon, ale honorową bramkę dla "Białej Gwiazdy" strzelił Damian Gorawski.

* * *
2:1, 1:0, 1:0, 3:2, 2:0, 3:1 - sześć meczów na korzyść Realu przeciwko polskim zespołom, ale żadnego pogromu. Jak będzie dziś? W Lizbonie - przeciwko Sportingowi - Legia zagrała przyzwoicie. Świetnie wypadła z Lechią w Warszawie. Dużo gorzej - szczególnie w defensywie - przeciwko Pogoni Szczecin. Widać jednak, że legioniści ufają Magierze, zupełnie inaczej było z Besnikiem Hasim, który swoją arogancją zniechęcił szatnię od pierwszego dnia... Dla Magiery ten tydzień to niezwykły czas. Dziś Madryt, a w sobotę Lech przy Łazienkowskiej. Oby jednak nie wracać do ligowej rzeczywistości po Lidze Mistrzów na sto fajerek dla CR7 i jego kolegów...