Dobra forma Atletico nikogo już nie dziwi. Podopieczni Argentyńczyka Diego Simeone są jak zwykle bardzo solidni w defensywie, ale imponują też skutecznością. W 11 meczach o stawkę w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki, odnieśli osiem zwycięstw i zanotowali trzy remisy, a ich bilans bramek to 24-3. Warto dodać, że finaliści minionego sezonu Ligi Mistrzów grali już m.in. u siebie z Bayernem Monachium (1:0) i na wyjeździe z Barceloną (1:1).

 

W środę Atletico pokonało w Rosji FK Rostów 1:0 w Champions League, a zwycięskiego gola strzelił Belg Yannick Carrasco, który kilka dni wcześniej popisał się hat-trickiem w meczu z Granadą (7:1).

 

"Cieszy nas jego forma. W środę był bliski zdobycia jeszcze większej liczby bramek. Rozegrał świetne spotkanie. Teraz musi tylko dalej się rozwijać i cieszyć się fajnym momentem swojej kariery" - skomentował Simeone.

 

Dobre wyniki Sevilli można za to uznać za niespodziankę. Klub sprzedał latem kilku ważnych piłkarzy, m.in. Grzegorza Krychowiaka do Paris Saint-Germain, a tę samą drogę przeszedł też trener Unai Emery. Mimo to Andaluzyjczycy ponieśli tylko jedną porażkę w ostatnich 11 meczach o stawkę, dotrzymują też kroku Juventusowi Turyn w grupie H Champions League - oba zespoły mają po trzech kolejkach po siedem punktów i zero straconych goli. We wtorek Sevilla wygrała w Zagrzebiu z Dinamem 1:0.

 

"Gra z takimi zespołami jak Atletico to idealny wskaźnik tego, na jakim jesteśmy poziomie. Wszystko zależy od nas samych. Zobaczymy, ile jesteśmy w stanie ugrać" - powiedział napastnik Luciano Vietto. Argentyńczyk jest wypożyczony do Sevilli właśnie z madryckiej ekipy.

 

Atletico zgromadziło 18 punktów i jest liderem tabeli. Drugi z identycznym dorobkiem punktowym jest Real. Trzecie miejsce zajmuje Sevilla (17), dalej sklasyfikowane są Barcelona i Villarreal (po 16) oraz Athletic Bilbao (15). Spotkanie w Madrycie rozpocznie się w niedzielę o godz. 16.15.

 

Dzień wcześniej o tej samej porze Barcelona zagra w Walencji i będzie faworytem, ale jej zadanie nie jest łatwe. Dwa ostatnie spotkania na tym stadionie broniący tytułu Katalończycy kończyli remisami 1:1, w dodatku teraz będą musieli radzić sobie bez Gerarda Pique i Jordiego Alby - obaj doznali kontuzji w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Manchesterem City (4:0) i wrócą do gry w listopadzie. Wcześniej urazu nabawił się też Sergi Roberto.

 

"Strata piłkarzy z powodów zdrowotnych to zawsze złe wieści" - przyznał trener Luis Enrique.

 

Pozytywnym sygnałem jest za to forma powracającego po kontuzji Lionela Messiego. Argentyńczyk zanotował w środę hat-trick, wywalczył rzut karny, zmarnowany później przez Neymara, oraz asystował przy golu Brazylijczyka na 4:0.

 

"Messi to wyjątkowy piłkarz. Nie ma wielu, których można byłoby z nim porównać" - podkreślił zawodnik Valencii Nani. Portugalczyk również wraca do pełni sił po urazie.

 

Gospodarzy po raz drugi poprowadzi szkoleniowiec Cesare Prandelli. W debiucie Włocha "Nietoperze" pokonały na wyjeździe Sporting Gijon 2:1.

 

Real Madryt podejmie Athletic Bilbao w niedzielę o 20.45. Wtorkowa wygrana "Królewskich" z Legią Warszawa 5:1 była ich drugim z rzędu zwycięstwem po serii czterech remisów, ale podopieczni Francuza Zinedine'a Zidane'a i tak zebrali wiele głosów krytyki, szczególnie z powodu nie najlepszej postawy defensywy.

 

Cały mecz z mistrzem Polski rozegrał Portugalczyk Cristiano Ronaldo, który jednak nie zdołał zdobyć ani jednej bramki. Brakuje mu jeszcze tylko pięciu trafień, aby powiększyć dorobek w LM do stu goli.

 

"Wszyscy chcemy, że trafiał do siatki, a on sam najbardziej. Mam nadzieję, że uda mu się to w niedzielę. Przy czym to prawda, że oczekujemy od niego więcej niż od innych, bo to jest Cristiano. I on sobie zdaje z tego sprawę" - zaznaczył Zidane.

 

Zespół Villarreal, jedyny obok Atletico i Realu niepokonany w Primera Division, podejmie w niedzielę o 18.30 ekipę Las Palmas. "Żółta Łódź Podwodna" w czwartek zremisowała na wyjeździe z Osmanlisporem 2:2 w Lidze Europejskiej, co było jej 10. z rzędu meczem bez porażki.