Siatkarki Eczacibasi VitrA Stambuł pokonały w filipińskiej Manili włoskie Pomi Casalmaggiore 3:2 w finale klubowych mistrzostw świata. Turecki zespół jako pierwszy w historii obronił tytuł w tych rozgrywkach. Zwycięstwo urodziło się jednak w sporych bólach, bo starcie z Włoszkami nie należało do najłatwiejszych. Gdzie jednak zabrakło umiejętności, to pomogło... szczęście.

W czwartym secie Tatiana Koszelewa otrzymała piłkę wystawioną z dziewiątego metra i raczej nie czuła się z tym dobrze. Mimo to chciała sprytnie oprzeć ją o blok, by po chwili drużyna mogła raz jeszcze rozegrać akcję. Wyszło nawet lepiej, bo piłka faktycznie wróciła na stronę Eczacibasi, lecz... odbiła się od głowy Rosjanki i po chwili zaskoczyła przeciwniczki!

To się nazywa gra z głową.

Sytuacja do obejrzenia w załączonym materiale wideo.