Furia kibiców i władz Lecha Poznań były nie do opisania, gdy do siatki w ligowym meczu przy Łazienkowskiej trafił Kasper Hamalainen. Powtórki wykazały, że Fin z Legii w momencie zdobywania bramki na wagę zwycięstwa w ligowym klasyku znajdował się na znacznym spalonym, sędzia zaś grę puścił i gola uznał.

Tym razem los postanowił oddać Kolejorzowi to, co zabrał w stolicy. W pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Pucharu Polski z Wisłą Kraków Dawid Kownacki trafił do siatki w bliźniaczych okolicznościach do Hamalainena - po sparowaniu piłki przez bramkarza rywali. Jak wykazały powtórki, Polak był minimalnie wysunięty za wracającego obrońcę Białej Gwiazdy.

Kolejny kontrowersyjny gol w realiach polskiej piłki stał się więc faktem.