WSZYSCY WINNI?

„Gdybyśmy mieli kontrakt, gdybyśmy mieli przeciwnika, to walka 10 grudnia by się odbyła. Władymir przestał trenować, to było małe naciągnięcie mięśnia, ale mógł wznowić treningi” – mówi Boente, cytowany przez George Gigney’a, angielskiego dziennikarza „Boxing News”. „Najważniejsze – nie mieliśmy  rywala. Nie mieliśmy kontraktu, nie mieliśmy jednego sprzedanego biletu, nie było konferencji prasowej. Powtarzam raz jeszcze – każdy pisze o kontuzji, ale to miało ZERO wspólnego (z odwołaniem walki)”.

Boente stara się w trakcie wywiadu zdjąć winę z Hearna, zrzucając ją na zbyt długie rozważania World Boxing Association nad usankcjonowaniem walki z Joshuą. „Gdyby WBA zgodziło się na walkę, to by się odbyła. Taki był plan od samego początku negocjacji. Później zaczęły się jakieś plotki na temat Browna...  Rozmawiałem z Eddie i ciągle mamy nadzieję, że prezydent Mendoza zgodzi się na usankcjonowanie walki. Trzymamy kciuki, że to się uda, wyjściowo planując walkę (Kliczko-Joshua) na marzec-kwiecień 2017 roku” – argumentuje Boente.

AMATORKA... NA MISTRZOWSKIM POZIOMIE

Podsumujmy. Boente negocjował przez dwa miesiące z Hearnem, nie wiedząc, czy WBA zaaprobuje walkę o tytuł mistrzowski. I nie wiedząc, że Lucas Browne, wyrokiem sądu federalnego ma pierwszeństwo do pojedynku o regularny tytuł World Boxing Association? Co to ma być – DZIEŃ AMATORA? Kto ma w to uwierzyć? Niewielu. Obie strony doskonale zdawały sobie sprawę ze statusu prawno-sportowego Lucasa Browna. K2 nawiązało nawet – ponad tydzień temu - kontakt z reprezentującym interesy prawne Australijczyka Leonem Margulesem. Rozmowy były, ale numerki się nie zgadzały. Na kontrakcie bardziej zależało K2, bo – jak już wspomniałem – Browne spokojnie czeka, bo wiadomo, że WBA nie będzie podważać amerykańskiego wyroku sądowego.

I jest jeszcze jedna bomba, o której żadna ze niemiecko-angielskich stron nie mówi. Przy tym całym zamieszaniu związanym z czekaniem na WBA, ktoś „zapomniał” zapytać o sankcjonowanie walki z Kliczką jedynej organizacji w której Joshua  ma tytuł – International Boxing Federation. „Nie ma wniosku od Hearna o sankcjonowanie walki z Kliczką. Słyszę, że Ukraińca tylko interesuje WBA” – mówi prezydent IBF, Lindsey Tucker. Czyli, przekładając z promotorskiego na nasze – bez pasów WBA i IBF, Joshua i Kliczko walczyliby o nic. To znaczy tylko o pieniądze. Teraz, na sześć tygodni przed walką jest panika i pytania: Eric Molina, David Price czy „Big Baby” Miller dla Joshuy? Musztarda po obiedzie.