Na wstępie trzeba zaznaczyć, że Baghdad nie miał dobrej karty przetargowej. Dla UFC walczył dwa razy - najpierw przegrał z Chrisem Wade'em (11-3, 4 SUB), a później okazał się gorszy na kartach punktowych, choć była to decyzja bardzo kontrowersyjna, od Johna Makdessiego (14-5, 9 KO). Na gali UFC Fight Night 97 w Manilli miał zmierzyć się z Jonem Tuckiem (9-3, 4 KO, 4 SUB), lecz nie był w stanie, gdyż nabawił się urazu. Skontaktował się więc ze swoim menadżerem, który miał przekazać tę informację Joe Silvie - matchmakerowi organizacji.

Oddzwonił do mnie z informacją, że jeżeli wycofam się z pojedynku, to mnie zwolnią. Lekarze upierali się, że potrzebuję operacji, że nie mogę walczyć, a oni (UFC) i tak chcieli zmusić mnie do wyjścia do oktagonu. Ostatecznie nie mieliśmy wyjścia - albo walczę, albo mnie zwalniają. Moim wyborem było zdrowie, bo nie zamierzam walczyć z przepukliną, skoro lekarz mi nie pozwala - powiedział w rozmowie z bloodyelbow.com.

Co ciekawe gala UFC Fight Night 97 i tak ostatecznie została odwołana z powodu kontuzji bohatera walki wieczoru - BJ Penna (16-10-2, 7 KO, 6 SUB). Trzy tygodnie po odrzuceniu walki Baghdad otrzymał informację o zwolnieniu. Jak przyznał, otrzymał już kilka propozycji z europejskich federacji, lecz na razie zwleka z podpisaniem kontraktu, gdyż liczy na to, że wejdzie w zastępstwo kogoś kontuzjowanego, kiedy UFC wróci do Europy. Do tego w przyszłym roku w organizacji nie będzie już Joe Silvy.