Niekwestionowanym hitem 1/8 finału Pucharu Ligi Angielskiej były derby Manchesteru. Rozgrywki te z reguły są traktowane przez trenerów znacznie luźniej niż Puchar Anglii, ale w przypadku takiego spotkania ani Jose Mourinho, ani Pep Guardiola nie myśleli o wystawieniu kompletnych rezerw. Trzeba jednak przyznać, że Portugalczyk wystawił niemal najsilniejszą niespodziankę, ale nie ma co się dziwić - nie ma ostatnio dobrej prasy, a porażka 0:4 z Chelsea musiała siedzieć w jego głowie.

Skład z Paulem Pogbą, Zlatanem Ibrahimovicem czy Marcusem Rashfordem miał spore problemy ze stworzeniem klarownej sytuacji, co nie znaczy, że goście - w których składzie też znajdowało się kilku niezłych zawodników - też brylowali. Po prostu było to słabe widowisko. Nieco więcej emocji pojawiło się po przerwie: świetną sytuację miał Pogba, ale ją zmarnował.

Lepiej było chwilę później, kiedy Francuz nie był aż tak zaangażowany w akcję. Dobrze zachował się Ibrahimovic, kiedy do siatki trafił Juan Mata. Mogło się wydawać, że sekundę wcześniej faulowany przez Andera Herrerę był Fernando, lecz sędzia nie przerwał gry. Guardiola starał się ratować sutyację, wprowadzając na boisko Sergio Aguero czy też Raheema Sterlinga, ale nie przyniosło to efektu. Hiszpan po raz pierwszy w karierze nie wygrał aż sześciu spotkań z rzędu! Manchester City z kolei nie oddał celnego strzału pierwszy raz od kwietnia 2012 roku!

Z Pucharu Ligi odpadła też Chelsea, która przegrała na wyjeździe z West Ham United 1:2 po bardzo ładnych trafieniach "Młotów". Goście zagrali słabo, ale raczej nie będą długo rozpaczali, bo w niedzielę ważne spotkanie ligowe z Southampton. A "Święci" skromnie pokonali Sunderland 1:0, a bohaterem został letni nabytek Sofiane Boufal, który zaimponował kapitalną techniką przy przyjęciu piłki i niesamowitą precyzją, jeśli chodzi o strzał. Cudowne trafienie na wagę awansu.

Wyniki środowych meczów:

Southampton - Sunderland 1:0 (Boufal 66)
Manchester United - Manchester City 1:0 (Mata 54)
West Ham United - Chelsea 2:1 (Kouyate 11, Fernandes 48 - Cahill 90+5)