W głosowaniu wzięło udział 115 z 118 delegatów. Rywal Bońka otrzymał 16 głosów.

 

- Przykro mi, że zaszła taka sytuacja. Szkoda mi Józefa Wojciechowskiego, bo to fajny, porządny człowiek. Tak jednak jest, gdy ktoś mówi słabemu piłkarzowi, że potrafi grać. Otoczyli go ludzie, którzy mu coś wmówili. Ale wynik pokazuje, że piłka nożna jest scalona, choć niektórzy mówili, że będzie to cyrk - powiedział Boniek.

 

Prezes PZPN podkreślił, że tak jak cztery lata temu zapomina o przeciwnikach i chce wspólnie działać dla dobra polskiego futbolu. - Teraz też tym szesnastu mówię, że od jutra o tym zapominam i robimy polską piłkę - dodał.

 

 

Wybory prezesa PZPN odbyły się metodą elektroniczną. To nie spodobała się Wojciechowskiemu, który stwierdził, że nie będzie uczestniczył w takiej formie głosowania i opuścił salę. - Chciałbym powiedzieć, że w elektronicznej formule głosowania uczestniczył nie będę ani teraz, ani kiedykolwiek - stwierdził były właściciel Polonii Warszawa.

 

60-letni Boniek, były znakomity piłkarz, 80-krotny reprezentant kraju, kierował PZPN od 2012 roku. Wcześniej był m.in. wiceprezesem.