Z boiska po kilkudziesięciu sekundach wyleciał pomocnik Waasland-Beveren, Ibrahima Seck. Nie przeszkodziło to jednak gospodarzom w nawiązaniu wyrównanej walki z wiceliderem ligi belgijskiej. Być może to Anderlecht pokpił sprawę: za szybko uwierzył, że mecz z zespołem z dolnych rejonów tabeli od początku grającym w dziesiątkę sam się wygra. Już w dziewiątej minucie na prowadzeniu była ekipa z Beveren.

Strzelanie rozpoczął Zinho Gano, jednak już chwilę później doczekał się odpowiedzi. Do siatki - po raz dziewiąty w tym sezonie ligowym trafił Łukasz Teodorczyk, który doskonale uwolnił się pod bramką rywali i w sytuacji sam na sam pokonał golkipera Beveren. Wydawało się, że Anderlecht przejmie kontrolę nad meczem, jednak nic takiego się nie stało. Jeszcze w 32. minucie ponowne prowadzenie gospodarzom dał Jens Cools, a goście byli bezradni.

Mimo przewagi, nie udało im się już trafić do siatki zespołu z dolnej części tabeli. Na kwadrans przed końcem ilość zawodników na boisku się wyrównała, bowiem za dwie żółte kartki w odstępie czterech minut wyleciał z niego Stephane Badji. Teodorczyk w 85. minucie został ukarany żółtą kartką, a w końcowym rozrachunku nie pomógł faworytowi wrócić z Beveren z jakąkolwiek zdobyczą punktową.

 


Waasland-Beveren - Anderlecht Bruksela 2:1

Bramki: Gano 9', Cools 32' - Teodorczyk 10'

Czerwone kartki: Seck 1' - Badji 77'