Historia nie podpowiada zbyt ochoczo, kto jest faworytem spotkania, bo bilans wychodzi niemal na remis, a nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko najświeższą historie, to także niewiele to wyjaśnia. W poprzednim sezonie, w fazie TOP 16 zespół CSKA wygrał oba mecze, ale z kolei, Olympiacos wygrywał trzy ostatnie spotkania w turniejach Final Four.

 

Mecze w tym sezonie mogą wskazywać na lekką przewagę gości z Rosji, którzy wygrywają wszystko i w każdych okolicznościach. Mistrzowie Euroligi pokazują przy tym niezwykle efektowną, ofensywną koszykówkę. W zeszłym sezonie ich średnia punktowa na mecz wyniosła ponad 90 pkt. Teraz jest jeszcze lepiej, choć trudno w to uwierzyć, bo wynik i tak był wyśrubowany. Po czterech spotkaniach gracze CSKA zdobywają średnio 95,3 pkt.

 

Rewelacyjnie grają zawodnicy obwodowi Nando De Colo (wybrany MVP 3. kolejki Euroligi) i Milos Teodosić, czyli najlepszy zawodnik października w Eurolidze. Dla Serba będzie to zresztą, podróż sentymentalna, bo kiedyś przez cztery lata występował w Olympiacosie.

 

W zespole gospodarzy jak zwykle zachwyca Vassilis Spanoulis (średnio 15 pkt) do spółki z Mattem Lojeskim i byłym zawodnikiem klubów NBA Erickiem Greenem.

 

Transmisja spotkania Olympiacos Pireus - CSKA Moskwa od 19:55 w Polsacie Sport Extra. Komentują Adam Romański i Rafał Juć.