Polacy mieli niemalże dokładnie taki sam bilans w tym turnieju, co zespół Egiptu. Dwie porażki na początku rozgrywek oraz dwa zwycięstwa spowodowały, że obie reprezentacje spotkały się w meczu o 5. miejsce. W światowym rankingu biało-czerwoni zajmują 16. pozycję, a ”Faraonowie” są siedem lokat niżej.

 

Polacy zaczęli odważnie, pierwszą dobrą okazję miał Bogusław Saganowski, ale jego strzał z rzutu wolnego zdołał sparować bramkarz rywali. Egipcjanie wyszli na prowadzenie po golu Moustafy Samira. Nieco lepiej w tej sytuacji mógł zachować się golkiper naszej kadry Szymon Gąsiński. Do remisu doprowadził nie kto inny, jak popularny ”Sagan”, który, przewrotką (jakże inaczej) trafił do siatki. Biało-czerwoni poszli za ciosem i już chwilę później z rzutu karnego gola strzelił Konrad Kubiak.

 

W drugiej tercji podopieczni Marcina Stanisławskiego w dalszym ciągu byli stroną dominującą. Blisko podwyższenia wyniku był Witold Ziober, a Egipt nie potrafił stworzyć klarownej sytuacji. Ostatnia odsłona zaczęła się kapitalnie. Filip Gac, od razu ze środka boiska, fenomenalnym strzałem pokonał Mohameda Fawzy’ego. ”Faraonom” udało się złapać kontakt, a następnie mieli szansę na remis, lecz nie wykorzystali karnego. Niestety ten sam zawodnik, który zmarnował okazję, chwilę później dopiął swego. Zapowiadało to nerwowe końcowe minuty. Tam jednak bramki nie padły i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, a jak się później okazało także rzuty karne.

 

W nich najpierw do piłki podszedł Michał Łebędzki, ale jego intencje wyczuł Fawzy. Następnie Samir, który nie wykorzystał karnego w regulaminowym czasie gry, również w tej serii się pomylił. Potem swoją szansę wykorzystał Gac, a Gąsiński obronił strzła Egipcjanina. Dzieła zniszczenia dopełnił Ziober i Polacy mogli się cieszyć z 5. miejsca.

 

 

Polska - Egipt 3:3 (2:1, 0:0, 1:2) karne: 2:0