Ten schemat powtarzał się przez całą rundę. Rywale próbowali uprzykrzyć życie Konstaninowi Vassiljevowi, a ten zawsze, jakby od niechcenia, uciekał od pułapek na niego zastawianych. Próbowała Legia, próbowała ostatnio Cracovia i nic z tego. Niby Estończyk nie biegał zbyt szybko, nie zrywał się do sprintu (raczej tego nie robi), ale myślał tak szybko, jak nikt na boisku w Białymstoku.

 

Piłkarze Piasta Gliwice zapowiadali, że są gotowi na Vassiljeva, że znają jego mocne strony, bo przecież grał kiedyś w tej drużynie. Wiedzieć, co może zrobić Estończyk, a przeciwdziałać temu to dwie różne rzeczy. Vassiljev znów świetnie dyrygował grą Jagiellonii i przyczynił się do zwycięstwa.

 

To prawda, że przy golach asystowali inni: Romańczukowi - Jacek Góralski, a Frankowskiemu - Romańczuk, ale bez Vassiljeva o takie akcje byłoby dużo trudniej. Jagiellonia wykonała swoje zadanie, wygrała na zakończenie rundy jesiennej (choć będzie jeszcze kilka spotkań jesienią) i nie traci dystansu do Lechii Gdańsk.

 

Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice 2:0 (1:0)

Bramki: Romańczuk 30, Frankowski 89

 

Jagiellonia: Marián Kelemen - Łukasz Burliga (71. Dmytro Chomczenowśkyj), Ivan Runje, Guti, Piotr Tomasik - Przemysław Frankowski, Jacek Góralski, Rafał Grzyb, Taras Romanczuk, Fedor Černych (78. Karol Świderski) - Konstantin Vassiljev (89. Damian Szymański)

 

Piast: Jakub Szmatuła - Tomasz Mokwa, Edvinas Girdvainis (76. Josip Barišić), Marcin Pietrowski, Hebert, Paweł Moskwik (66. Patrik Mráz) - Uroš Korun, Radosław Murawski, Michał Masłowski - Bartosz Szeliga, Saša Živec (59. Martin Bukata)

 

Żółta kartka: Murawski