Obie ekipy miały przed tym spotkaniem na swoim koncie pięć zwycięstw i dwie porażki. Należy jednak zaznaczyć, że Skra jedno spotkanie przegrała walkowerem. Mimo, to goście byli faworytami, nawet biorąc pod uwagę fakt, iż jastrzębianie wygrali w poprzedniej kolejce z Asseco Resovią. Co ciekawe bełchatowianie swoje starcie z wicemistrzami Polski przegrali.  

 

Siłą Skry od początku był środek i po pierwszych piłkach widać  było, że bełchatowianie będą chcieli narzucić swój styl. Kilkupunktowe prowadzenie zostało jednak roztrwonione, zwłaszcza dzięki dobrej grze Olivy, który bezlitośnie, a przede wszystkim skutecznie wykorzystywał dobre rozegranie. Końcówka należała jednak do gości.

 

Na początku drugiej odsłony do ataku rzucili się gospodarze. W dalszym ciągu świetnie spisywał się Oliva. Pewnie akcje kończył również Maciej Muzaj. Trzy, cztery punkty przewagi Jastrzębskiego Węgla utrzymywały się przez dłuższy czas. Po stronie gości swój poziom trzymał jedynie Mariusz Wlazły, ale to było za mało i drugi set padł łupem gospodarzy.

 

Pewne momenty spotkania przypominały starcie dwóch najlepszych zawodników po obu stronach. W ekipie Skry punkty, jak na zawołanie zdobywał Wlazły. Wśród gości czarował kubański przyjmujący. Warto też wyróżnić młodego libero jastrzębian Jakuba Popiwczaka, który fantastycznie bronił. Bełchatowianie tracili bardzo dużo punktów zepsutą zagrywką. Trzeci set wyglądał nieco inaczej niż dwa poprzednie. Gra toczyła się punkt za punkt, aż przewagę uzyskali podopieczni Lebedewa i nie oddali jej już do końca.

 

Będąca pod presją drużyna gości robiła coraz więcej błędów. Olivę odciążył Muzaj, który m.in. popisał się asem serwisowym czy też blokiem na Wlazłym. Skra psuła zagrywkę za zagrywką i musiała nadrabiać w ataku, a to utrudniał Popiwczak będący tego wieczora dosłownie wszędzie. Bełchatowianie wzięli się jednak do roboty i głównie za sprawą wspomnianego już Wlazłego potrafiła zdobyć dziewięć punktów z rzędu. Ostatnie minuty były decydujace. Gre nerwów lepiej wytrzymali siatkarze Philippe'a Blaina i do rozstrzygnięcia potrzebny był piąty set.

 

Ostatnia partia zaczęła się świetnie dla gospodarzy, którzy prowadzili już 3:0. Jastrzębianie grali na dużym luzie i mimo, że Skra walczyła do końca, to zwycięstwo do swojego konta mogą dopisać siatkarze Lebedewa. MVP spotkania został Oliva, który zdobył aż 29 punktów! Co ciekawe Wlazły miał na swoim koncie 28 oczek.

 

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów  3:2 (22:25, 25:22, 25:21, 23:25,15:11)

 

Jastrzębski Węgiel: Damian Boruch, Lukas Kampa, Grzegorz Kosok, Maciej Muzaj, Salvador Hidalgo Oliva, Scott Touzinsky - Jakub Popiwczak (libero) - Jason De Rocco, Marcin Ernastowicz, Wojciech Sobala, Patryk Strzeżek

 

PGE Skra Bełchatów: Karol Kłos, Srecko Lisinac, Nikołaj Penczew, Nicolas Uriarte, Michał Winiarski, Mariusz Wlazły - Robert Milczarek (libero) - Bartosz Bednorz, Jurij Gladyr, Bartosz Kurek, Kacper Piechocki, Artur Szalpuk.