Łukasz Kadziewicz: Urodziłeś się w Płocku, a często miejsce urodzenia przypisuje nas do określonej dyscypliny. Tam popularne są piłka nożna i ręczna. Próbowałeś czegoś oprócz siatkówki?

 

Bartosz Kwolek: Tak, zawsze powtarzam, że to piłka ręczna była moim pierwszym wyborem. Grałem przez prawie sześć lat w szczypiorniaka. Zawsze mnie jednak ciągnęło do siatkówki. Bardziej widziałem w sobie tą grę, a na dodatek tata namawiał mnie na nią.

 

Kiedy wszedłeś do szatni, w której przebywali mistrzowie świata Paweł Zagumny czy Andrzej Wrona poczułeś dystans do tych gwiazd?

 

Czuje do nich szacunek, chociaż oni tego raczej nie wymagają. Nie ma dyskomfortu, kiedy młody wchodzi w to grono. Wszedłem do szatni i od razu poczułem się, jak w małej rodzinie. Paweł i Andrzej wzięli mnie w objęcia.

 

Kiedy debiut w reprezentacji? Ile sobie dajesz sezonów, żeby wejść do seniorskiej kadry?

 

To nie do mnie pytanie. Trenuje ciężko i będę się starał pukać do tych drzwi. Dla mnie nie ma różnicy czy to idzie szybko, czy wolno. Ważne żeby wejść na taki poziom by kiedyś zaprezentować się na arenie międzynarodowej.

 

Stolica nocą wciąga?

 

Jeszcze nie miałem okazji się przekonać. Z opowiadań chłopaków wiem, że jest bardzo ciekawie i na pewno w swoim czasie spróbuje. Na razie mam mało wolnego czasu.

 

Cała rozmowa z Bartoszem Kwolkiem w załączonym materiale wideo.