29-latek z Majorki zdominował piątkowe treningi wolne, ale w sobotę rano tempo podkręcił tegoroczny mistrz świata. Marquez był najszybszy w trzeciej sesji weekendu, lecz czwarta ponownie była już popisem jazdy zawodnika Movistar Yamahy, podczas gdy reprezentant Repsol Hondy wylądował na deskach w szóstym zakręcie, w nietypowym dla siebie stylu dając upust frustracji i kopiąc w bandę.

 

Kwalifikacje znów okazały się pojedynkiem dwóch hiszpańskich rywali, którzy narzucili rekordowe tempo, schodząc na swoich najszybszych kółkach poniżej bariery minuty i trzydziestu sekund. Lorenzo był jednak poza zasięgiem, odskakując Marquezowi na ponad trzy dziesiąte sekundy. Pierwszy rząd uzupełnił co prawda Valentino Rossi, ale Włoch przez cały weekend nie był w stanie zbliżyć się do młodszych rywali, w kwalifikacji tracąc do Lorenzo aż siedem dziesiątych.

 

Czy to oznacza, że w niedzielę czeka nas wyścig, podczas którego pierwsza trójka zwyczajnie się rozjedzie? Lorenzo jest zdeterminowany, aby po dziewięciu latach i trzech tytułach pożegnać Yamahę – która w sobotę prezentowała mu mistrzowski motocykl z poprzedniego sezonu – kolejnym zwycięstwem. Jego tempo na pierwszych okrążeniach czwartego treningu faktycznie było zdecydowanie lepsze od tempa Marqueza, ale tegoroczny mistrz mówi krótko; „w tabeli wszystko już jasne, o nic nie walczymy, więc mogę bez presji postawić wszystko na jedną kartę i walczyć za wszelką cenę”. Może być ciekawie!

 

Rossi nie ma z kolei nawet złudzeń, ża nawiąże walkę z Hiszpanami i zdaję sobie sprawę, że będzie musiał bronić się przed atakami czwartego na polach startowych Mavericka Vinalesa na Suzuki. Niezłe tempo mieli także; zwycięzca z Malezji Andrea Dovizioso oraz Pol Espargaro, który ma w ten weekend chyba najlepsze „papiery” by zostać dziesiątym triumfatorem w tym sezonie. Obaj ustawią się w drugiej linii obok Vinalesa, który ma jeszcze matematyczną szansę na odebranie Lorenzo trzeciego miejsca w tabeli.

 

Groźny, mimo startu z trzeciego rzędu i osłabienia po kontuzji, może być wracający do walki Dani Pedrosa. Obok niego ustawi się Andrea Iannone, także obolały. Włoch w kwalifikacji przyblokował Marqueza, który wściekły wywiózł go szeroko w szóstym zakręcie. Podobne przygody, w Q1 ze Stefanem Bradlem, zaliczył Cal Crutchlow, który następnie przewrócił się w Q2 i wystartuje z jedenastego pola. Przed nim ustawią się Aleix Espargaro, który także wylądował na deskach i Bradley Smith, którego w piątek spowolniło zatrucie pokarmowe. Czwarty rząd zamknie Danilo Petrucci. Z dwudziestego pola wystartuje zaś Mika Kallio, który dosiada debiutującej w MotoGP maszyny KTM. Austriacy póki co tracą sporo, ale z każdą sesją robią postępy. W przyszłym roku czeka ich jednak sporo pracy.

 

Wyścig MotoGP o Grand Prix Walencji w niedzielę o godzinie 14:00. Przed nim, odpowiednio o 11:00 i 12:20, wyścigi mniejszych klas Moto3 i Moto2, a od 8:40 rano sesje rozgrzewkowe. Wyścigowa niedziela na żywo na antenie Polsatu Sport News i na Polsatsport.pl.