Martin Murray (35-4-1, 16 KO) miał pierwotnie zmierzyć się z Dmitrijem Czudinowem (19-1-2, 12 KO), lecz Rosjanin nie został dopuszczony do walki przez lekarzy. W związku z tym rywalem Anglika został boksujący pod niemiecką flagą Nigeryjczyk Nuhu Lawal (23-1, 13 KO). Stawką pojedynku był pas WBA Continental w kategorii super średniej.

Murray zaczął ostrożnie - jak zwykle zresztą. Skupił się głównie na boksowaniu zza podwójnej gardy, więc Lawalowi zostało tylko obijanie jego korpusu. Anglik jednak wiedział, że jest nieco pasywny, więc z czasem podkręcał tempo, a już w drugim starciu trafił silnym prawym, a później tylko poprawił ciosami na dół. Rywal został zepchnięty do lin, ale przetrwał.

Ogólnie jednak Brytyjczyk był nieco powolny, a do tego mógł czuć irytację, widząc tak zmotywowanego przeciwnika. W dziewiątej rundzie w końcu jednak trafił czysto, a pod Lawalem ugięły się nogi. Ostatecznie jednak walka skończyła się po dwunastu rundach, a sędziowie nie mieli wątpliwości: punktowali 117:110, 117:110 i 116:111 dla Murraya. W ostatnim starciu zwycięzcy został odjęty jeden punkt.

- To dla mnie absolutnie szokujące. Nie wiem, za co straciłem ten punkt. Mój rywal miał twardą głowę, schodził nisko, ale kilka razy go trafiłem, a to go spowalniało. Pokazałem, że jestem przynajmniej półkę wyżej - powiedział po walce.