Rekordowo drogie bilety sprzedane, pay per view też, ponad dziesięć tysięcy ludzi na oficjalnym ważeniu, a przed nami, dziś w nocy, na zakończenie wielogodzinnego widowiska trzy mistrzowskie walki, między innymi z udziałem Polek, Joanny Jędrzejczyk i Karoliny Kowalkiewicz.  Czy to oznacza, że miejsce zawodowego boksu zajmie już na stałe w Nowym Jorku UFC (Ultimate Fighting Championship), najpotężniejsza organizacja MMA założona w 1993 roku?

 

Jej prezydent, Dana White, ma powody by świętować zwycięstwo. Do tej pory mieszane sztuki walki były tu zakazanym owocem, teraz po latach oczekiwań debiutują z pompą, więc nic dziwnego, że zainteresowanie jest ogromne. A wzmaga je udział  Conora McGregora, mega–gwiazdy tej dyscypliny, który nie tylko jest mistrzem w oktagonie, ale jak mało kto rozumie związaną z wielkimi widowiskami potrzebę marketingu. I jak zachodzi taka potrzeba, to charyzmatyczny Irlandczyk zawsze coś wymyśli. Tym razem podczas konferencji prasowej postraszył rywala krzesłem i wystarczyło. Znów kupił publiczność.

 

A jeśli w niedzielę nad ranem polskiego czasu, mistrz wagi piórkowej pokona mistrza wagi lekkiej, Eddie Alvareza i zdobędzie pas kolejnej kategorii, to dodatkowo zamknie jeszcze usta tym nielicznym, którzy wątpią w jego klasę sportową. A prawdopodobnie tak właśnie się stanie. McGregor, to jest gość, który wie jak się bić i jak wygrywać w UFC.

 

Nasza gwiazda, Joanna Jędrzejczyk rozumiejąc wymogi takich widowisk  też robi co może, by o niej pisano i jak najczęściej pokazywano w internecie. Tym razem wystarczył zdecydowany ruch głową w kierunku rodaczki, Karoliny Kowalkiewicz, która będzie jej rywalką w czwartej obronie mistrzowskiego pasa kategorii słomkowej, by w sieci się zagotowało. Jednym się to podoba, innym nie, ale tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Znak czasów.  

 

Teraz zobaczymy co nasze panie pokażą w oktagonie. Obie są niepokonane, ale faworytką jest młodsza o dwa lata, 29 letnia Jędrzejczyk (12-0). I choć Kowalkiewicz (10-0), grająca tu rolę znacznie spokojniejszej i wyciszonej, obiecuje przykrą dla mistrzyni niespodziankę, trudno jej będzie dotrzymać słowa, bo więcej atutów po swojej stronie mieć będzie obrończyni tytułu

 

Bez względu jednak na to jak zakończą się walki w nowojorskiej Madison Square Garden, UFC może celebrować wygraną. Ocenia się, że wpływy z biletów mogą przekroczyć nawet 18 mln dolarów. Ale to nie koniec, największy finansowy zysk, to przecież pay per view, które też powinno być rekordowe.

 

Dziś triumfuje więc Dana White, a promotorzy bokserscy mają problem, gdyż od września drastycznie wzrosły koszty ubezpieczenia gal, które chcieliby organizować w tym mieście i w tym stanie. Ale tak nie musi być zawsze, wielka wojna o Nowy Jork dopiero się zaczyna.