Belgowie w trzech poprzednich meczach eliminacji mistrzostw świata nie stracili gola, dopisując komplet dziewięciu punktów. Spotkanie z Estonią miało być przedłużeniem tej dobrej serii, lecz ostatecznie tak się nie stało. W trzydziestej minucie Henri Anier popisał się sprytnym strzałem, pokonując Thibaut Courtois. Gospodarze mieli jednak wszystko pod kontrolą, bo wcześniej zdobyli trzy bramki: na listę strzelców wpisali się Thomas Meunier, Dries Mertens oraz Eden Hazard.

Poza tym jednym atakiem Estończyków, który zakończył się bramką, Belgowie mieli olbrzymią przewagę, a ich poczynania ofensywne mogły się podobać. W drugiej połowie ponownie byliśmy świadkami składnych akcji, a trzy z nich kończyły się umieszczeniem piłki w siatce. Dwa razy uczynił to Mertens, kompletując hat-tricka, dwa trafienia dorzucił również Romelu Lukaku, a jedno - Yannick Carrasco.

Belgia wygrała aż 8:1, a jedyną złą informacją będzie na pewno kontuzja Edena Hazarda. Piłkarz Chelsea - znajdujący się w tym sezonie w kapitalnej dyspozycji - poprosił selekcjonera o zmianę. Nie wiadomo, jak poważny może być jego uraz.

Belgia - Estonia 8:1 (3:1)

Bramki: Meunier 8, Mertens 16, 64, 68, Hazard 25, Carrasco 62, Lukaku 83, 88 - Anier 30

Belgia: Courtois - Dendoncker, Ciman, Vertonghen - Meunier, De Bruyne, Witsel (88 Simons), Carrasco - Mertens (79 Tielemans), Lukaku, Hazard (73 Mirallas).

Estonia: Aksalu - Teniste, Baranov, Klavan, Kallaste - Mosnikov (Kams 63), Dimitrjev, Mets, Luts (84 Marin) - Vassiljev - Anier (85 Ojamaa).