Kryzys nagłośniła "Marca" informując, że sprawa konfliktu na linii prezes - zawodnik wyszła na jaw po powrocie napastnika z lipcowego urlopu, który Argentyńczyk spędził wraz z rodziną żeglując po krystalicznych wodach wokół Ibizy. Po wypoczynku Messi udał się Josepa Marii Bartomeu i poinformował go, że nie zamierza przedłużać wygasającego latem 2018 roku kontraktu. Wówczas szef hiszpańskiego klubu poprosił piłkarza, aby jeszcze raz przemyślał swoją decyzję.

 

Aby zrozumieć zachowanie Messiego należy pamiętać, że parę dni przed wspomnianymi wakacjami Argentyńczyk oraz jego ojciec Jorge zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu za oszustwa podatkowe. W konsekwencji rozpoczętego w czerwcu 2013 roku procesu, napastnik, aby w pełni oczyścić swoje nazwisko z zarzutów, musiał wpłacić 5 milionów euro grzywny na rzecz hiszpańskich instytucji podatkowych. Nie jest jednak tajemnicą, że majątek najlepiej zarabiającego piłkarza na świecie jest cały czas monitorowany przez urzędników.

 

Jedenaście dni przed ogłoszeniem wyroku Messiego spotkało inne rozczarowanie, tym razem o całkowicie sportowym charakterze. 26 czerwca Argentyna przegrała z Chile w finale Copa America. Mecz został rozstrzygnięty w konkursie rzutów karnych, a kapitanowi drużyny "Albicelestes" nie udało się wykorzystać jedenastki. W dodatku była to trzecia z rzędu porażka Argentyńczyków w finałach tych prestiżowych rozgrywek w ciągu ostatnich trzech lat. Sytuacja kompletnie załamała Messiego, który po spotkaniu oświadczył, że kończy reprezentacyjną karierę. We wrześniu powrócił jednak do kadry narodowej, która pokonała Urugwaj 1:0. Strzelcem gola był nie kto inny jak Messi.

  

Zmiana decyzji odnośnie reprezentacji wlała z pewnością nadzieję w serce Bartomeu. Sytuacja uległa jednak poprawie, bowiem ojciec Messiego oświadczył, że jest gotowy negocjować pozostanie syna w Barcelonie. Największą przeszkodą wydaje się być jego trudna sytuacja z tamtejszymi instytucjami. Rodzina napastnika jest bowiem przekonana, że został skazany niesprawiedliwie, a sam proces był tendencyjny. W tej chwili chyba tylko sam zainteresowany wie, czy w styczniu przedłuży kontrakt ze swoim obecnym klubem, czy poczeka do jego wygaśnięcia i dopiero wtedy zdecyduje o swojej przyszłości.