Jak w każdym meczu, tak i w starciu Argentyny z Kolumbią nie zabrakło spornych sytuacji. James natomiast praktycznie z każdym orzeczeniem sędziego polemizował. Notorycznie kłócił się z rywalami, a gdy kolega akurat nie podał mu piłki, wylewał swą frustrację machając rękami. Gdyby zrobić kompilację zagrań 25-latka z tego meczu, prawdopodobnie każde z nich byłoby zwieńczone wymownymi gestami.

 


Kulminacją jego "płaczliwego" występu, był moment zejścia do tunelu po ostatnim gwizdku sędziego. Gwiazdor Realu doskoczył wtedy do arbitra Roddy'ego Zambrano i zaczął mu dawać wykład z przepisów gry w piłkę. Sytuacja zupełnie nie na miejscu. Oceńcie sami.

 


Na echa zachowania 25-latka nie trzeba było długo czekać.

– Kocham i bardzo szanuję Jamesa, jest moim przyjacielem. Jednak obserwując go, zauważyłem, że przyjaźń z Cristiano Ronaldo, którą zawarł w Madrycie, ma na niego zły wpływ. Zaczął reagować tak samo, jak on i robić te same gesty, gdy koledzy nie podają mu piłki - powiedział Faustino Asprilla, były reprezentant i selekcjoner Kolumbii.

Asprillę zabolało najbardziej zachowanie Jamesa w stosunku do kolegów z drużyny. Stwierdził, że było ono obrzydliwe.

– Kiedy Cristiano nie otrzyma podania, obwinia wszystkich dookoła. W pierwszych minutach meczu Kolumbii James miał pretensje do Balanty, który mu nie podał. Jeżeli jest coś, w czym powinien się poprawić, to na pewno są to relacje z kolegami. W reprezentacji gra z młodymi zawodnikami, którzy mu się nie postawią, ale w innej drużynie, by mu się za to dostało. W moim zespole coś takiego by nie przeszło. Każdy może mieć nieporozumienia z kolegami z drużyny, ale wykonywanie takich gestów to najobrzydliwsza rzecz, jaka może przydarzyć się piłkarzowi. Cristiano Ronaldo robi to co tydzień - podsumował 47-latek.

Możliwe, żeby James aż tak bardzo przesiąknął mentalnością Ronaldo? Jeśli nie był to tylko jednorazowy wyskok, zawodnik może mieć problem. Nie jest wszak gwiazdą tego formatu, co CR7. Poziom tolerancji w jego przypadku wynosi znacznie mniej...