„Myślę, że mam zaufanie środowiska. Nie spodziewałem się takiego poparcia, jakie dostałem. Wiedziałem bowiem, że rozmowy są rozmowami, a urna wyborcza urną i głosy mogą pokazać coś innego, ale wszystko się potwierdziło. Nic nie obiecywałem. Mówiłem wprost, że u mnie nikt nie dostanie posady za to, że ktoś na mnie zagłosuje. Posady są za wyniki” – podkreślił 64-letni Olszewski.

 

Dotychczas urodzony w Warszawie działacz był znany przede wszystkim jako trener i szef szkolenia. Pod jego skrzydłami Tomasz Majewski zdobył dwa złote medale olimpijskie w pchnięciu kulą. W ostatnich latach lekkoatletyka odnosi spore sukcesy.

 

„Trudno powiedzieć, czy teraz będą większe. Czy to w ogóle zależy od prezesa? Bo mi się wydaje, że od trenerów – stworzeniu im odpowiednich warunków do pracy i postawieniu konkretnych wymagań. Ci trenerzy powinni mieć utalentowanych zawodników, a oni ciężko pracować. To bajeczka łańcuszkowa. Na końcu jest prezes” – ocenił Olszewski.

 

I właśnie na trenerach chce się skupić. Jednym z jego postulatów jest zapewnienie szkoleniowcom minimalnej pensji. Nie gorszej od tej, co mają dyplomowani nauczyciele.

 

„Na pewno trener potrzebuje normalnie zarobić, dostać odpowiednie warunki szkoleniowe, ale myśmy z Tomkiem nie mieli żadnych luksusów. Medale zrobiliśmy w polskich warunkach, opierając się na COS-ach, oczywiście raz w roku wyjeżdżaliśmy za granicę, ale generalnie spędzaliśmy większość czasu w ośrodku w Warszawie” – wspomniał.

 

Zresztą w podobny sposób wyglądała kariera Krystyny Danilczyk-Zabawskiej. „Ona miała początki jeszcze trudniejsze, bo musiała kulą pchać w śniegu. Kule wyjmowaliśmy z wiadra z gorącą wodą. I też jakoś to nam szło. Potrzebne są do tego chęci i pasja. Nie oglądanie się na to, czy będą z tego pieniądze, bo jak będą wyniki to i trener, jak i zawodnik nie będą mieli na co narzekać” - podkreślił.

 

Mimo wszystko właśnie trenerów chce wspomóc.

 

„To, co mogę zrobić, czyli postarać się, by najniższa płaca trenera nie była niższa niż nauczyciela dyplomowanego. Oczywiście mówimy tutaj o trenerach kadrowych, bo na zatrudnienia w klubie związek nie ma żadnego wpływu, ani takich możliwości” - zaznaczył.

 

Obecnie najwięcej sukcesów Polacy odnoszą w konkurencjach rzutowych.

 

„W jakim bloku konkurencji są sukcesy nie zależy tylko od pieniędzy, ale też od trenerów i podaży talentów w tym kierunku. Nie mogę zatem niczego obiecać” – powiedział Olszewski.

 

Sam zapowiedział – jeszcze przed wyborami – że nie chce sprawować władzy dłużej niż cztery lata.

 

„Patrzę realnie. Jeśli nie odmłodzimy składu ludzi zarządzających, to w pewnym momencie obudzimy się w czarnej dziurze. Przecież ja nie będę młodszy, a tylko dlatego wystartowałem, że nie było nikogo młodego. Liczyłem trochę na Tomka Majewskiego, na Sebastiana Chmarę. Tomek zaczął się bronić, że za mało umie, a Sebastian nie był tym zainteresowany” - podkreślił.

 

Jednym z nowych produktów do promocji „Królowej Sportu” ma być cykl mityngów.

„Musimy tylko zainteresować tym sponsorów. Seria dwóch mityngów na stadionie i dwóch w hali. Myślę, że to będzie bardzo atrakcyjne. Telewizja też weźmie taki produkt” – uważa.

 

Także organizacja wielkich imprez jest czymś, co pomoże zaciekawić ludzi lekkoatletyką.

 

„Stadion w Chorzowie jest już taki, gdzie można rozegrać mistrzostwa Europy, jeśli chodzi o jego pojemność. Będzie położona na nim nawierzchnia mondo. Nie wiem jeszcze jak wygląda tam zaplecze, bo przy dużych imprezach jest to niezbędne, a często rządzącym się wydaje, że wystarczy bieżnia. Na pewno jednak będzie świetnie wyposażony i trzeba to wykorzystać także do promocji” – zaznaczył Olszewski.

 

W 2017 roku najważniejszą imprezą będą sierpniowe mistrzostwa świata w Londynie.

 

„Mam nadzieję, że to, co nie wypaliło w Rio, odda w Londynie, bo tak zresztą jest najczęściej. Niektórym wybitnie ten sezon 2016 nie wyszedł. Chyba trenowali już do Londynu. Mam nadzieję, że w mistrzostwach świata zdobędziemy 8-9 medali” - ocenił.

 

Nowy prezes zapewnił także, że nadal będzie kontynuowany program „Lekkoatletyka dla każdego”, który działa już w każdym województwie.

 

„Problem polega tylko na decentralizacji tego projektu. By przenieść koordynowanie do okręgowych związków i by część pieniędzy zostawała właśnie u nich” - dodał.

 

Olszewski został prezesem PZLA kadencji 2016-20. W sobotę otrzymał 59 głosów, podczas gdy Jerzy Skucha 30.