GKS Tychy ma za sobą fatalną serię sześciu ligowych porażek z rzędu. W środę zawodnicy beniaminka mają jednak okazję do rehabilitacji, chociaż rywal nie należy do najłatwiejszych - Zagłębie Sosnowiec jeszcze niedawno było liderem, jest też naturalnie jednym z faworytów do awansu.

W Tychach jednak tego popołudnia nic nie było takie, jak można było przypuszczać: gospodarze bowiem prowadzili 2:0 do przerwy, a obie bramki były autorstwa obrońców. Strzelanie rozpoczął Tomasz Boczek, który mimo swojej nominalnej pozycji (stoper) nosi koszulkę... z numerem "9", kojarzoną z najlepszymi napastnikami świata.

Od razu na myśl przychodzi William Gallas i jego "dziesiątka" w Arsenalu. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył lewy obrońca Maciej Mańka, który w gąszczu po rzucie rożnym zachował zimną krew i piłkę do siatki skierował... przewrotką. W defensywie GKS-u drzemią ofensywne rezerwy?

Bramki GKS-u Tychy w załączonych materiałach wideo.