Po niezłym początku rozgrywek - po 10. kolejce Wisła Płock zajmowała 6. miejsce w tabeli - drużyna wyraźnie obniżyła loty. W ostatnich siedmiu ligowych spotkaniach beniaminek ekstraklasy zdobył zaledwie dwa punkty i znalazł się w strefie zagrożonej spadkiem.

 

Mimo gorszych wyników dwaj najskuteczniejsi zawodnicy nafciarzy Merebaszwili i Jose Kante nie tracą wiary w swój zespół. „Nasze wyniki są gorsze niż gra. Wisła z pewnością zasługuje na wyższe niż obecnie miejsce w tabeli. Przyjeżdżając do Polski niewiele wiedziałem o zespole z Płocka, ale nie odczuwam cienia rozczarowania. Mamy silną ekipę, która jako beniaminek przeżywa lepsze i gorsze chwile, ale jej umiejętności są wysokie i wierzę, że jeszcze w tym roku odbijemy się od dna tabeli” - zapewnił w rozmowie z PAP Gruzin.

 

Zdaniem Merebaszwiliego, drużynie tak naprawdę potrzeba jednego zwycięstwa, które nie tylko poprawi sytuację w ligowej klasyfikacji, ale też poprawi nieco nadszarpnięte morale drużyny.

 

„Liczę, że wygramy już w niedzielę z Piastem i do trzech ostatnich w tym roku meczów podejdziemy z większym psychicznym luzem, czego bardzo potrzebujemy” -?powiedział gruziński skrzydłowy.

 

Na brak szczęścia narzekał napastnik płocczan Kante. ”Los nam nie pomaga. W przynajmniej kilku meczach nie byliśmy słabsi od rywala, a mimo to przegraliśmy. Ale ten los na pewno się odwróci i przyniesie również nam jakiś prezent. Oby jak najszybciej” - podkreślił Hiszpan.

 

Chociaż wspólnie z Merebaszwilim jest najskuteczniejszym strzelcem Wisły, to ma sam do siebie pretensje o zbyt małą liczbę zdobytych goli. „Wiem, że powinienem być skuteczniejszy i zrobię wszystko, by wykorzystywać więcej dogodnych sytuacji strzeleckich. Ciężko nad tym pracuję. Czasem brakuje nieco szczęścia, piłka trafi w słupek bramki przeciwnika, albo genialnie spisze się bramkarz. Najważniejsze, że jako zespół stwarzamy te sytuacje, bo byłoby znacznie gorzej, gdybyśmy nie potrafili ich wykreować. A tak gole na pewno padną i obiecuję, że sam jeszcze kilka zdobędę” -?dodał Kante.

 

Do arcyważnego, niedzielnego meczu z Piastem Gliwice Wisła przystąpi bez Dominika Furmana, reżysera gry nafciarzy.

 

„To poważne osłabienie. Dominik w każdej polskiej drużynie ligowej byłby kluczowym graczem i chcielibyśmy widzieć go w składzie w każdym meczu. Ale pamiętajmy, że w kadrze Wisły jest wielu wartościowych piłkarzy i nasz sztab trenerski z pewnością trafnie dobierze zastępcę Furmana. Jego nieobecność będzie też szansą dla zmiennika, który być może wykorzysta swoje minuty na murawie i stanie się bohaterem meczu. Dominik będzie z nami sercem i myślami, bowiem stanowimy jedność i nawet nieobecni piłkarze grają razem z tymi kolegami, którzy są na boisku” -?uważa rzecznik prasowy Wisły Płock Maciej Wiącek.