Katowiczanie spisują się jak na razie bardzo przyzwoicie jak na beniaminka Plusligi. Sprawili już kilka niespodzianek, a ich wygrana 3:2 z Asseco Resovią na wyjeździe wywołała prawdziwą burzę w klubie ze stolicy Podkarpacia. Co prawda mają także na koncie niezbyt chwalebne porażki, jak 0:3 u siebie z Effectorem Kielce, ale pięć zwycięstw w dziewięciu meczach i tak jest wynikiem ponad stan. W ostatniej kolejce podopieczni Piotra Gruszki ograli przed własną publicznością innego beniaminka Espadon Szczecin 3:1.

Druga w tabeli PGE Skra Bełchatów marzy jednak o tytule mistrza Polski i w starciu z GKS-em nie może sobie pozwolić na stratę punktów. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle uciekła już bełchatowianom na niebezpieczną odległość czterech oczek i ewentualna strata kolejnych może gospodarzy dużo kosztować. Być może w starciu z katowiczanami zagra już Mariusz Wlazły, którego z meczów eliminacji LM wyeliminowało przeziębienie. Na pewno na boisko wyjdzie natomiast Karol Kłos, który docenia postawę GKS-u w tym sezonie.

- Dla mnie jest to miłe zaskoczenie tej ligi – katowiczanie grają bardzo pozytywnie i mają dobre wyniki. Tak naprawdę, przed sezonem myślałem, że będą grać trochę gorzej. A spisują się naprawdę dobrze, dla potwierdzenia wygrywając z Resovią w jej hali w Rzeszowie. Nie każdy wygrywa tam, a oni walczyli i zasłużenie odnieśli zwycięstwo. Na pewno będzie trzeba w tym meczu w piątek zachować pełną koncentrację i zagrać dobre spotkanie, jeśli chcemy je wygrać - mówi Kłos w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Starcie w Bełchatowie rozpocznie się o 20:15. W piątek rozegrany zostanie jeszcze jeden mecz Plusligi - o 18:00 w Kielcach Effector podejmie warszawską Politechnikę.

Transmisja meczu PGE Skra Bełchatów - GKS Katowice w Polsacie Sport.