Roach, przed obroną tytułów WBA i IBF swojego kolejnego mistrza, Rosjanina Denisa Lebiediewa opowiada o przyczynach coraz częstszych związków rosyjskich pięściarzy z amerykańskimi trenerami oraz przygotowaniach do sobotniej walki w Moskwie z Muratem Gassijewem.

 

Zanim o Lebiediewie, chciabym zapytać o pewien trend:  trenujesz Lebiediewa, Abel Sanchez Giennadija Gołowkina i Murata Gassijewa, John David Jackson Siergieja Kowaliowa. Skąd ta nagła, bezprecedensowa współpraca amerykańskich trenerów z rosyjskimi pięściarzami?

 

Freddie Roach: To przede wszystkim dlatego,  że w Stanach zdecydowanie łatwiej jest o sparingpartnerów, zdecydowanie więcej się dzieje. Na przykład sparingpartnerem Gassijewa był Andy Ruiz, którego bardzo dobrze znam, pięściarz, który się będzie przecież bił się o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej. Niekoniecznie uważam, że to był dobry pomysł by przygotować się na Lebiediewa, ale to nie moja sprawa . Mam dobre przeczucia przed walką z Muratem.

 

Dla trenera z Twoim doświadczeniem przygotowującego pięściarzy z, nazwijmi to wschodnim stylem boksowania  - co jest pierwszą rzeczą, którą lubisz, a co wymaga korekty?

 

Zmiany dotyczą przede wszystkim nauczonego ich sposobu poruszania sie po ringu, pracy nóg, ustawienia się do uderzenia. Trzeba pamiętać, że wielu tych pięściarzy wychowało się na amatorskim sposobie punktowania. Zawodowy boks to zupełnie inna aktywność, umiejętność na przykład zadawania ciosów w defensywie. Denis ma każdy z tych atrybutów. Czasami  mieliśmy na pewne tematy jakieś konflikty, ale w ostateczności dobrze się dogadywaliśmy.

 

Czy walkę Lebiediew – Gassijew można nazywać walka generacji (obrońca tytułu jest 14 lat starszy od pretendenta – przyp. PG) czy to określenie jest używane zbyt często?

 

Nie jestem przekonany, czy to ma większy sens. To samo możnaby przecież powiedzieć o ostatniej walce Manny Pacquiao. Rywal mial być lepszy, bo znacznie młodszy, cześciej walczący.  Ale nie wygrał z Pacquiao. Doświadczenie dominowało i czegoś bardzo podobnego oczekuję na ringu w Moskwie w najbliższą sobotę. Gassijew, jest młody, twardy, to wszystko prawda. Jesteśmy starsi, też prawda – ale znowu nie tacy starzy.

 

Denis powiedział, że 37 lat ma tylko w paszporcie bo czuje się jak 27-latek. Którego Lebiediewa widziałeś u siebie, w Wild Card Boxing Club?

 

Jego aktywność, sparingi – wszystko wyglądało naprawdę bardzo dobrze. Jak zawsze obóz treningowy wyszedł nam wyśmienicie. Lebiediew  pokazał mi, że potrafi walczyć na najwyższym poziomie... i dopóki będę widział, że naprawdę tak jest, będziemy wspólnie trenowali.

 

Kiedy kibice czy nawet dziennikarze opisują boks Lebiediewa – czego nie  zauważają?

 

Silnego ciosu w połączeniu z bardzo szybko zadawanymi uderzeniami. Myślę, że wielu naprawdę nie docenia siły jego  ciosu.  Wiem, że tak samo mocny w pięściach ma być Gassijew, ale przekonamy się na ringu. Denis ma naprawdę twardą szczękę. Zobaczymy, czy też nie będzie miał znaczenia fakt, że Abel (Sanchez, trener Gassijewa – przyp. PG)) ma tylu pieściarzy na głowie... Ja opiekowałem się tylko Lebiediewem.

 

Czy możesz porównać swój styl trenowania do stylu Sancheza?

 

Sporo zależy od tego, kogo trenujemy. Obaj mamy sukcesy w  tym zawodzie bo ciężko pracujemy. Niech wygra lepszy. Wąpię byśmy mieli  z Sanchezem wspólną kolację przed czy po walce – on nie jest moim ulubionym człowiekiem, a ja nie jestem jego. Ale respekt zawsze będzie.