Jastrzębie musiało od początku ruszyć do ataku, bo w pierwszym meczu ćwierćfinału Wigry wygrały 2:1. Do półfinału, zakładając, że goście już nic nie strzelą, premiowało ich więc zwycięstwo 2:0. 1-ligowiec szybko jednak zniweczył ich marzenia.

Wynik meczu w 35. minucie otworzył Łukasz Wroński, którego podaniem obsłużył Kamil Zapolnik. Pomocnik Wigier minął jednego z defensorów i stanął sam na sam z Grzegorzem Drazikiem, który nieopacznie wyszedł z bramki. Takich okazji po prostu się nie marnuje.

Jastrzębie wyrównało minutę po przerwie. Tront dostał piłkę na około 30. metrze od bramki i momentalnie na nią uderzył. W pierwszej chwili wydawało się, że piłka zmierza wprost w ręce Hieronima Zocha, ale w porę piłkarzowi Jastrzębia pomógł... wielki podmuch wiatru. Dzięki niemu futbolówka zmyliła bramkarza Wigier i w efekcie otrzymaliśmy piękną bramkę.

Goście za wszelką cenę próbowali doprowadzić do dogrywki (wystarczyła tylko jedna bramka), ale końcówka należała do Wigier, które choć gola nie strzeliły, to największy sukces w ich historii stał się faktem. Wigry Suwałki w półfinale Pucharu Polski!

Wigły Suwałki - GKS 1962 Jastrzębie 1:1 (1:0)
Bramki:
Wroński 34. - Tront 46. Sędzia: Łukasz Bednarek (Koszalin).

Wigry Suwałki:
Hieronim Zoch - Janusz Bucholc, Frank Adu Kwame, Rafał Augustyniak, Adrian Karankiewicz - Damian Kądzior, Tomasz Jarzębowski, Łukasz Wroński (77. Miłosz Kozak), Kamil Zapolnik, Maciej Wichtowski - Kamil Adamek (90. Mamadou Kuku).

GKS 1962 Jastrzębie:
Grzegorz Drazik - Dominik Kulawiak, Piotr Pacholski, Kamil Szymura, Dawid Weis - Damian Zajączkowski (59. Adrian Kopacz), Tomasz Musioł (65. Wojciech Caniboł), Daniel Szczepan, Damian Tront, Dominik Szczęch - Kamil Jadach (77. Tomasz Dzida).

Żółte kartki:
Szczepan, Zajączkowski, Tront, Kopacz.