W poprzednim sezonie Chojniczanka uplasowało się w pierwszej lidze na odległej 12. pozycji, ale ta runda jesienna była dla niej niezwykle udana. Podopieczni trenera Hermesa Nevesa Soaresa otwierają tabelę, mając punkt przewagi nad drugim GKS Katowice oraz trzy nad Zagłębiem Sosnowiec.

 

„Nie patrzyłbym na nasze obecne dokonania przez pryzmat minionych rozgrywek. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział mi, że będziemy liderem, strzelimy najwięcej goli, poniesiemy tylko jedną porażką w 19 meczach i jako jedyny zespół będziemy niepokonani na własnym stadionie, to w taką wizję raczej bym nie uwierzył. Generalnie nie byliśmy wymieniani w gronie faworytów, ale zapewniam, że występowały przesłanki, na podstawie których można było założyć, że Chojniczanka będzie rywalizować w górnej połówce tabeli. Nasze pierwsze miejsce można jednak uznać za sporą niespodziankę” - przyznał.

 

Dyrektor Bartnicki przekonuje, że genezy dobrych występów „Chojny” należy doszukiwać się już pod koniec poprzedniego sezonu, a zwłaszcza od 12 kwietnia, kiedy drużynę po trenerze Mariuszu Pawlaku przejął Maciej Bartoszek. Zespół nie przegrał sześciu ostatnich meczów i na finiszu zdobył cztery punkty w konfrontacji z teamami, które awansowały do ekstraklasy – u siebie pokonał 2:1 Wisłę Płock, natomiast w Gdyni zremisował 0:0 z Arką.

 

„Uważam również, że w przerwie letniej rozsądnie wzmocniliśmy zespół, który bardzo dobrze prezentował się w meczach sparingowych. Pozyskany w trakcie rozgrywek z Lechii Gdańsk bramkarz Łukasz Budziłek to absolutna czołówka liga. Michał Markowski, który po raz trzeci trafił do Chojniczanki, to ostoja naszej defensywy, Jakub Biskup jest najlepszym strzelcem zespołu, a Mariusz Kryszak wykonuje często niedocenianą czarną robotę. Z niezłej strony prezentował się również Michał Jakóbowski, a także inni zawodnicy, którzy okazali się wartościowym uzupełnieniem składu” - ocenił.

 

W przerwie zimowej w ekipie lidera nie planują jednak radykalnym wzmocnień. „Nie widzimy takiej potrzeby. Nie wykluczamy drobnych zmian, ale dotychczasowe wyniki pokazały, że mamy dobrą drużynę, która stanowi mieszankę doświadczenia i młodości. W ligowych meczach regularnie grało ośmiu zawodników, którzy mają za sobą występy w ekstraklasie. Ważne jest również to, że w zespole panuje świetna atmosfera, a piłkarze wybornie się ze sobą czują. Jeśli jakiś układ dobrze funkcjonuje, nie należy mu przeszkadzać. Jest wiele przypadków drużyn, które w pierwszej rundzie znakomicie się spisywały, ale po dokonanych w przerwie zimowej licznych transferach grały na wiosnę zdecydowanie gorzej” - zauważył.

 

9 listopada drużynę opuścił trener Bartoszek, który wybrał ofertę ekstraklasowej Korony Kielce i w ostatnich trzech meczach Chojniczankę prowadził jego asystent Hermes Neves Soares. Wiadomo jednak, że 42-letni Brazylijczyk nie będzie na wiosnę pierwszym szkoleniowcem.

 

„Hermes nie ma wymaganej licencji UEFA Pro, ale chcemy, aby pozostał w sztabie. Na razie nie wiemy jeszcze, kto zostanie pierwszym trenerem. Drużyna wznowi przygotowania 12 stycznia, zatem mamy jeszcze sporo czasu na dokonanie tego wyboru” - stwierdził.

 

Trzy z pierwszych pięciu meczów na wiosnę lider rozegra na własnym boisku – podejmie w nich GKS Katowice, Podbeskidzie Bielsko-Biała oraz Miedź Legnica. „Te spotkania sporo mogą wyjaśnić, ale też nie muszą, bo potraciliśmy po dwa punkty w konfrontacjach z trzema z czterech ostatnich drużyn. To też świadczy o tym, jak pierwsza liga jest wyrównana i specyficzna. Po bardzo udanej jesieni chcemy jednak ekstraklasy w Chojnicach, ale na pewno nie zamawiamy koszulek z nadrukiem +Ekstraklasa albo śmierć+” - zapewnił Bartnicki.

 

W Chojnicach ogromną wagę przywiązują też do szkolenia młodzieży. W 21 drużynach ćwiczy około 400 młodych piłkarzy. „Z tego grona wywodzi się 20-letni Jacek Podgórski, który przebojem wdarł się do podstawowego składu. Bardzo dobrze spisują się również nasze rezerwy, które są liderem w klasie okręgowej i także chcą awansować” - dodał.

 

W klubie zdają sobie sprawę, że ekstraklasa stawia nie tylko wyższe wymagania sportowe, ale również organizacyjno-infrastrukturalne.

 

„Musimy mieć podgrzewaną murawę oraz więcej miejsc pod dachem. Liczymy na pomoc miasta, bo to jest komunalny obiekt. Jeśli uda nam się awansować, to chcemy grać przy Mickiewicza 12, a nie na zastępczych stadionach daleko od Chojnic” – podsumował Bartnicki.