Według nagrania z wieży kontrolnej, które wyciekło do kolumbijskich mediów, pilot miał kilkakrotnie prosić o zgodę na lądowanie z powodu "kompletnej awarii elektryki" i braku paliwa. Słychać także kontrolerkę, która daje instrukcje, gdy samolot wytraca prędkość i wysokość niedaleko lotniska w mieście Medellin w północno-zachodniej Kolumbii. Tuż przed końcem nagrania pilot mówi, że leci na wysokości 2,7 tys. metrów.

 

Nagrania pozyskane przez kolumbijskie media najwyraźniej potwierdzają relacje jednego z ocalałych członków personelu pokładowego i pilota samolotu lecącego w pobliżu, który słyszał rozmowę z wieżą. Te ustalenia wraz z brakiem eksplozji aż do chwili katastrofy wskazują na rzadki przypadek wyczerpania zapasów paliwa jako przyczyny wypadku maszyny, która według ekspertów pokonywała swój maksymalny zasięg - poinformowała agencja AP.

 

- Możemy z całą pewnością przyznać, że samolot nie miał paliwa w momencie katastrofy. Rozpoczęliśmy śledztwo w tej sprawie - przyznał Bonilla na konferencji prasowej.

 

Dotychczas władze unikały wskazywania jednej ewentualnej przyczyny katastrofy, w której zginęło 71 osób na 77 obecnych na pokładzie. Wśród pasażerów byli m.in. zawodnicy pierwszoligowej drużyny piłkarskiej Chapecoense z Brazylii, którzy lecieli do Kolumbii.

 

Samolot wystartował z lotniska w Sao Paulo w Brazylii i miał międzylądowanie w Santa Cruz w Boliwii. Według planu miał zakończyć rejs w Medellin. Awarię systemu elektrycznego zgłoszono w poniedziałek o godzinie 22 czasu lokalnego (godz. 4 we wtorek w Polsce). Do katastrofy doszło najprawdopodobniej przed północą czasu lokalnego.