Marcin Feddek: Jak Pan ocenia losowanie? Mam wrażenie, że dla nas medialnie jest to bardzo fajna grupa: Szwedzi - obrońcy tytułu, Anglicy - których zawsze lubimy mieć w grupie i Słowacy w meczu otwarcia. 

 

Marian Kmita: Gdy siedzieliśmy ramię w ramię z Maciejem Sawickim, powiedziałem, że brakuje jeszcze Włochów i byłoby idealnie pod względem popytu na ten turniej. Nie mówię, że Słowacja jest gorszą drużyną, natomiast takie mecze jak Polska - Anglia, czy Polska - Szwecja same się sprzedają. Od tej strony z pewnością jesteśmy zadowoleni. Sportowo również, choć słyszałem, jak prezes Zbigniew Boniek pytał, kto nas lansuje na faworytów tego turnieju. Ta grupa jest bardzo mocna, choć takie zdanie pojawia się też z ostrożności. Co jest ważne? Turniej jest duży: dwanaście drużyn, sześć stadionów i parę tłustych dni dla fanów piłki nożnej. Powierzenie Polsce organizacji tej imprezy to kolejny dowód na to, że zaczynamy się liczyć w światowym sporcie - nie tylko w piłce nożnej - jako organizator imprez sportowych. Było Euro 2012, był siatkarski mundial 2014, było Euro 2016 w piłce ręcznej, które tak ładnie się udało, poza wynikiem sportowym. Ta impreza dołącza do tej niezamkniętej listy wielkich imprez powierzanych Polakom i z tego się należy cieszyć.

 

Jak Telewizja Polsat pokaże tę imprezę?

 

Pokażemy to tak samo dobrze, jak wszystkie inne imprezy. Nigdy nie zostawiamy rezerwy, ani dziennikarskiej, ani technologicznej. Wszystko, co jest w danym momencie do użycia w technice telewizyjnej, to staramy się wykorzystać. A jeśli chodzi o ekspertów, o środki wyrazu w studiu, to myślę, że postaramy się o jakieś nowinki. Mamy jeszcze kilka miesięcy i po losowaniu zaczniemy przygotowywać się od strony merytorycznej, pod kątem wielkich meczów, bo i mecz Włochy - Niemcy będzie bardzo ciekawy, i spotkanie Portugalia – Hiszpania. Będziemy musieli to fajnie zbudować, by temperatura tej imprezy była bardzo wysoka i nie spadała.

 

Gdzie jest teraz polska reprezentacja? Za nami sto dni tej drużyny, podczas których biało-czerwoni nie przegrali meczu, stracili tylko jedną bramkę oraz wygrali z Niemcami...

 

Myślę, że przede wszystkim powinniśmy cieszyć się z tego, że powróciła koniunktura na piłkę nożną w Polsce, że to, co udało się zrobić przez ponad dwa lata trenerowi Nawałce i jego drużynie, to oddziałuje bardzo dobrze. To, czego dokonuje - oczywiście w pewnych proporcjach realizmu - Legia w Lidze Mistrzów, to też wpływa dobrze, bo myślę, że coraz więcej dzieci i młodzieży chce futbol uprawiać, coraz więcej ludzi siada przed telewizorami. To są wszystko dobre symptomy, a to, że powinniśmy być pełni pokory, to inna sprawa. Wielokrotnie gospodarze wygrywali imprezy organizowane w swoim kraju, ale też wielokrotnie nie wychodzili z grupy.

 

Czyli oby stadiony były pełne i turniej przyciągnął kibiców również przed telewizory?

 

Nie mam wątpliwości, że stadiony będą pełne, bo nie są to duże obiekty i bilety rozejdą się szybko, jak świeże bułeczki. Oby jak najwięcej było przed telewizorami, to też jest w naszym interesie.