pzps.pl: Zespół z Katowic już w tym sezonie kilkukrotnie pokazał swoją siłę, między innymi wygrywając z Asseco Resovią Rzeszów. Mimo wszystko raczej nie takiego wyniku spodziewaliście się po tym meczu.

 

Szymon Romać: Na pewno nie spodziewaliśmy się takiej gry i takiego wyniku. Po prostu daliśmy ciała i nie ma co szukać usprawiedliwienia. Zagraliśmy słabe spotkanie. Szkoda tego rezultatu tym bardziej, że punkty są nam bardzo potrzebne i powinniśmy wygrać ten mecz.

 

Przegraliście trzy spotkania z rzędu. Z czego może wynikać taki spadek formy?

 

Ciężko powiedzieć. Ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że na treningach nasza postawa nie wygląda źle. Niestety, nie miało to przełożenia na ten pojedynek. Z każdym punktem drużyna z Katowic coraz bardziej ładowała akumulatory i napędzała się do lepszej gry. W efekcie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:3.

 

Do tej pory zgromadziliście 14 punktów w tabeli PlusLigi. To dla was duże rozczarowanie?

 

Oczywiście, że jesteśmy rozczarowani. Na pewno pozycja w tabeli nie odpowiada potencjałowi drużyny. Jedyne, co nam pozostaje, to zacisnąć pięści, przyjść następnego dnia na salę i pracować jeszcze ciężej, żeby te wyniki były zgoła odmienne.

 

Co w takim razie szczególnie wymaga poprawy?

 

Wszystko. Nie ma co tego rozbijać na poszczególne siatkarskie elementy. Musimy po prostu zacząć grać lepiej w siatkówkę, żeby osiągać lepsze rezultaty.

 

Czy coś cię zaskoczyło w tym sezonie, jeśli chodzi o całokształt rozgrywek PlusLigi i zespoły w niej występujące?

 

Na pewno GKS Katowice jest miłym zaskoczeniem. Pokazał już nieraz, że potrafi grać w siatkówkę, niejednej drużynie napsuli krwi. Trudno powiedzieć, czy poziom ligi się podnosi, czy spada. Na pewno jest bardziej nieoczekiwana. Potrafi przyjechać zespół teoretycznie słabszy do teoretycznie lepszego i wygrać to spotkanie. Sporo takich niespodzianek było już do tej pory. Liga jest ciekawa, z zainteresowaniem się ją śledzi.

 

Za kilka dni czeka Was mecz z Łuczniczką Bydgoszcz. To rywal, który zajmuje trzynaste miejsce w tabeli, więc teoretycznie jest rywalem słabszym, do pokonania.

 

Sądzę, że faktycznie zespół Łuczniczki, przyjeżdżając tu, nie będzie faworytem. To nie znaczy, że bydgoszczanie są słabą drużyną i że nie potrafią grać w siatkówkę. Ich sytuacja ligowa nie wygląda za dobrze, więc przybędą tutaj głodni gry i punktów. To samo będzie z naszej strony. Musimy wyjść maksymalnie skoncentrowani i głodni siatkówki. Należy zrobić wszystko, by te trzy punkty zostały w Gdańsku.