John Terry i Gustavo Poyet spotkali się na Stamford Bridge w latach 1998-2001. Urugwajczyk do zespołu dołączył w 1997 roku, zaś Anglik rok później i jest częścią zespołu do dziś. 35-latek w ostatnich tygodniach musiał poradzić sobie z problemami zdrowotnymi i ciężko wyobrazić sobie, że po powrocie do pełnej sprawności zaburzy układ fantastycznie działającej maszyny Antonio Conte.

Na jego pozycji doskonale radzą sobie David Luiz i Gary Cahill, którzy od momentu przejścia na firmowe 3-4-3 Włocha pozwolili rywalom na zdobycie zaledwie jednej bramki w siedmiu ligowych spotkaniach.

Poyet jest szkoleniowcem Shenghai Shenhua (Demba Ba, Fredy Guarin, Obafemi Martins) od kilku miesięcy, zaś wcześniej podczas kariery menedżerskiej prowadził między innymi angielski Sunderland i greckie AEK Ateny. Urugwajczyk upatrzył sobie Terry'ego jakie idealne wzmocnienie, zaś były reprezentant Anglii miałby w Chinach zainkasować fortunę.

Terry wciąż nie przedłużył umowy, która z The Blues łączy go do końca obecnych rozgrywek.