Gra Swansea City w tym sezonie coraz częściej zmusza do myślenia o zespole z Walii jako głównym kandydacie do spadku z Premier League. Zaledwie dwa zwycięstwa w 14 kolejkach, 30 straconych bramek, brak stylu. Częścią zespołu Łabędzi jest Łukasz Fabiański, który nie pomógł swoim kolegom przetrwać nawałnicy na White Hart Lane.

Szturm rozpoczął się tuż przed przerwą, kiedy z jedenastu metrów trafił Harry Kane. Angielski snajper swoje konto bramkowe podwoił tuż po zmianie stron, zaś jeszcze przed przerwą było 2:0 po trafieniu Heung Son-Mina. Kropkę nad i postawił Christian Eriksen dwukrotnie pokonując polskiego bramkarza, a Koguty, które wygrały zaledwie jedno z dziesięciu ostatnich spotkań na wszystkich frontach mogą wreszcie głęboko odetchnąć.

To było popołudnie gospodarzy: nie licząc hitu między Manchesterem City, a Chelsea o godzinie 12:30 miejscowego czasu, każde z rozgrywanych o 15:00 spotkań zakończyło się triumfem miejscowych. Ważne trzy punkty w ramach walki o utrzymanie dopisał sobie Sunderland, który ograł mistrza Anglii. Zespół Claudio Ranieriego nie wygrał żadnego z pięciu ostatnich spotkań i ma już zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Po trzy punkty dopisały sobie zespoły Crystal Palace, Stoke City i West Bromwich Albion. Zespół prowadzony przez Tony'ego Pulisa radzi sobie ostatnimi czasy tak obiecująco, że przynajmniej do niedzieli... przeskoczył w tabeli Manchester United.

Sobotnie wyniki:


Crystal Palace - Southampton 3:0 (Benteke 33', 85', Tomkins 36')
Stoke City - Burnley 2:0 (Walters 20', Muniesa 35')
Sunderland - Leicester City 2:1 (Huth sam. 64', Defoe 77' - Okazaki 80')
Tottenham - Swansea 5:0 (Kane k. 39', 49', Son 45', Eriksen 70', 90')
West Brom - Watford 3:1 (Evans 16', Brunt 34', Phillips 90' - Kabasele 59'; czerwona kartka: Pereyra 84')