W pierwszym spotkaniu w tym sezonie z Wisłą Płock Legia przegrywała 0:2, ale ostatecznie doprowadziła do wyniku 3:2. Tym razem role się odwróciły i to zespół z Płocka odrobił straty. – Widać było od początku meczu, że nie będzie on wyglądał tak, jak ze Śląskiem, czy innych spotkaniach, w których kontrolowaliśmy przebieg gry. Ta gra nie była tak dobra. Takie mecze trzeba jednak wygrywać, bez względu na okoliczności. Wygrywaliśmy 2:0, u siebie… Zdarzyło się. Trudno, życie. Taki jest futbol – powiedział rozgoryczony Michał Pazdan.

 

Legia po słabym starcie sezonu musi odrabiać straty do czołówki. Każda strata punktów jest więc sporym rozczarowaniem. – Nie chcę przeklinać, po meczu było zdenerwowanie. Takie spotkanie za trenera Stanisława Czerczesowa wygrywaliśmy jedną bramką. Nie były to mecze piękne dla oka, ale wygrane. Na końcu liczą się punkty, dlatego jesteśmy źli - zakończył Pazdan.