W ligowej tabeli obie drużyny dzieliły przed meczem zaledwie trzy punkty. Podopieczni Kazimierza Moskala grali ostatnio "w kratkę". Dwa tygodnie temu dosłownie "roznieśli" u siebie Wisłę Kraków 6:2, a następnie zostali rozgromieni na wyjeździe przez Koronę Kielce 1:4 i obecnie zajmują siódme miejsce. Zespół dowodzony przez Mariusza Rumaka plasuje się dwie lokaty niżej, a po ostatnich dwóch sromotnych porażkach z Legią Warszawa (4:0) i z Lechem Poznań (3:0) morale drużyny nie należało z pewnością do najwyższych.

Pierwszą naprawdę groźną sytuację spotkania stworzyli goście już w 3. minucie. "Portowcy" wyszli z kontrą spod własnego pola karnego i szybko przedostali się pod "szesnastkę" przeciwników. Na bramkę Śląska uderzył Ádám Gyurcsó, jednak jego strzał został sparowany przez Ľuboša Kamenára. Do bezpańskiej piłki dopadł Rafał Murawski, ale jego dobitka była niecelna. W 14. minucie to gospodarze otworzyli wynik meczu po idealnie wykonanym rzucie rożnym. Centrował Kamil Dankowski, a efektowną "piętką" popisał się Piotr Celeban, który strzałem w kierunku dalszego słupka nie dał szans bramkarzowi gości. W 35. minucie wrocławianie mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, ale rzutu karnego nie wykorzysał Kamil Biliński. Bramkarz drużyny ze Szczecina bezbłędnie wyczuł intencje strzelającego i wyciągnął się jak struna, aby sparować jego uderzenie. Zaledwie pięć minut później ręką we własnym polu karnym zagrywał Ostoja Stjepanović i sędziujący zawody Paweł Gil nie miał wątpliwości z podyktowaniem kolejnej "jedenastki", tym razem dla zespołu gości. Do piłki podszedł Adam Frączczak i, bez "Knopersa", pewnym strzałem pokonał golkipera WKS-u. W 43. minucie Celeban po raz kolejny trafił do bramki Pogoni, jednak jego gol nie został uznany ze względu na spalonego.

Druga odsłona zaczęła się od dobrego ataku gości. Mocny strzał Murawskiego trafił jednak w boczną siatkę bramki Kamenára. W 50. minucie Śląsk mógł objąć prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam Biliński trafił prosto w Jakuba Słowika. Pięć minut później długie podanie otrzymał Gyurcsó, jednak nie dał rady pokonać słoweńskiego bramkarza Śląska. W 61. minucie w polu karnym gospodarzy piłka minęła Zielińskiego, a następnie Węgier uderzył z odległości pięciu metrów od bramki, ale po raz kolejny golkiper gospodarzy popisał się doskonałą paradą. Do końca spotkania żadna ze stron nie wypracowała sobie stuprocentowej sytuacji i mieliśmy do czynienia głównie z walką w środku pola. Ostatecznie wynik już się nie zmienił i obie drużyny podzieliły się punktami.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 1:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Piotr Celeban (14'), 1:1 Adam Frączczak (42' rzut karny).

Śląsk Wrocław: Ľuboš Kamenár – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Augusto (60' Paweł Zieliński) – Mario Engels (71' Sito Riera), Ostoja Stjepanović, Adam Kokoszka, Ryota Morioka, Alvarinho – Kamil Biliński (80' Peter Grajciar).

Pogoń Szczecin: Jakub Słowik - Cornel Râpă, Sebastian Rudol, Mateusz Lewandowski, Ricardo Nunes - Rafał Murawski, Kamil Drygas, Mateusz Matras, Takafumi Akahoshi (46' Łukasz Zwoliński), Ádám Gyurcsó (90+2' Hubert Matynia) - Adam Frączczak.

Żółta kartka: Alvarinho, Celeban - Drygas.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin).